Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pfalz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pfalz. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 lipca 2013

Gewurztraminer Kendermanns 2012

SMACZNE+, 25 PLN
Centrum Wina po ostatnich zmianach robi dziwne ruchy w swojej ofercie. Wyleciała świetna Kalifornia i Australia, Burgundia się kurczy, za to w witrynach straszy hipermarketowe Black Tower. Dziwna to polityka kiedy sklepy specjalistyczne ścigają się z Biedronkami. Czasem jednak można na tym skorzystać, na przykład kupując gewurztraminera z Palatynatu za niecałe 25 PLN. To nie jest wino, które zapamiętam na całe życie. Ale nie można mu też absolutnie niczego zarzucić. Bez wyczuwalnego cukru resztkowego, z kaczką weszło idealnie. Pachnie nienachalnie, ale elegancko. Bardzo smaczliwe.  W ciemno wyceniłbym je wyżej. Pije się je z niekłamaną przyjemnością, bardzo polecam. W tej cenie chyba nie znalazłem równie dobrego gewurza w dyskontach. Zatem nie bójmy się wchodzić do sklepów specjalistycznych.
Dopóki ich żabki i biedronki nie zjadły jeszcze...

środa, 3 lipca 2013

Spatburgunder trocken Sommer 2011

SMACZNE+, 56 PLN
Chociaż Niemcy są naszymi sąsiadami ( na dobre i na złe ), to znaleźć sensowne niemieckie wino w Polsce jest sztuką. A już sensowne czerwone, to wyczyn nie lada. Nie rozumiem czemu w Warszawie jest więcej Pinot Noirów z Chile niż z RFN. Człowiek się musi nabiegać po sklepach, żeby i tak na koniec trafić do starego, dobrego Jung & Lecker. To spotkało i mnie przy okazji ostatnich Winnych Wtorków. Dzięki temu, że teraz była moja kolej zaproponować coś do picia, musiałem odkurzyć bloga. Mniejsza zresztą o kontekst. W Jung & Lecker kupiłem wino całkiem w miarę i spróbowałem świetnego, które polecić trzeba. Najpierw to, którego całą butlę osuszyłem.
Lubię wina o takiej brudnej barwie, od razu wiadomo, że jest szczere i nie próbuje się łasić. Rześkie, owocowe, jakieś takie leśne. Po prostu dobre. Nie tylko na lato, ale również do ciężkiego mięsa jedzonego latem. Wiem czym pachnieć powinien Pinot, tu obok zestawu standardowego wyczułem ogromną dawkę pieprzu. Zdecydowanie polecam.
Już po zakupie wina zostałem poczęstowany kieliszkiem starszego spatburgundera z tej samej winnicy (to ten z prawej). Oprócz tego, że wiekowy (2008), to podobno grona lepiej przebierano i wino jeszcze schowano w baryłce. Mniejsza o to jak było, efekt jest naprawdę świetny. Wino kosztuje 63 PLN i jest warte każdej złotóweczki. Nawet osoby, które sceptycznie podchodzą do beczkowania tej odmiany winogron, z pewnością by się po spróbowaniu przekonały. Obok świeżości wino miało swój charakterek, a może już nawet charakter.  63 złote to nie jest mało, ale gdyby ubrać wino w fajniejszą etykietę i podpisać, że urodziło się w Burgundii, to spokojnie można za nie krzyknąć drugie tyle. Brać póki jest!
Ostatnie zawołanie jest też trochę wołaniem do sklepu. Mam wrażenie, że oferta Jung&Lecker przeszła ostatnio jakąś drastyczną dietę. Mam nadzieję, że albo to tylko wrażenie, albo, że przejściowe. Tak czy inaczej warto ich czasem odwiedzić.Tym bardziej, że wina można spróbować na miejscu płacąc niewielkie korkowe ( a w poniedziałki i wtorki to nawet bez korkowego ).
Koledzy winnowtorkowi pili inaczej:
Kuba testował też sąsiadów, ale z południa
Winniczek bardzo sezonowo pił pod grzybki
A drugi Kuba wypił doskonałego Niemca, którego znam i to ja powinienem opisać:)

piątek, 7 maja 2010

Binz+Bratt Pinot Noir Cabernet Sauvignon

SMACZNE+, 39 PLN
Nieczęsto te naprawdę dobre smaki odkrywają się przed nami za pierwszym razem. Oczywiście można iść na łatwiznę i próbować tylko potraw smakujących od pierwszego wejrzenia. Tyle, że wtedy łatwo się zatrzymać na dziecięcym poziomie umiłowania słodyczy i Coca Coli. Najprzyjemniejsze, uzależniające na całe życie smaki są schowane. Kawa się chowa za gorzkością, piwo za goryczką, papryka za nadmierną ostrością. Ze szczepów winogron w chowanego lubi bawić się Pinot Noir. Ukrywa swoje wdzięki za maską aromatów obory, sierści, kota i czego tam chcecie jeszcze. Nie wierzę, absolutnie nie wierzę, że komuś Pinot posmakował za pierwszym razem. Można oczywiście ćwiczyć się w cierpliwości i próbować mozolnie przekonać się do tych win i tę drogę zdecydowanie polecam. Można też pójść drogą prostszą, którą obrali producenci opisywanego dziś wina. Aby przyzwyczaić klienta do specyfiki Pinota nieco schowali go dodając pewną ilość Cabernet Sauvignon. I udało im się to nad wyraz dobrze. Cieniuteńka barwa została nieco podkręcona, kruchości dodano ciała, a smrodliwe aromaty wyczuwa się dopiero przy głębszym niuchaniu. Choć dokładne proporcje nie są mi znane, to bez wątpienia Cabernet jest tu jednak w mniejszości. Na tyle jednak silnej i ułatwiającej odbiór podstawowego szczepu by można było nazwać to wino Pinotem dla początkujących. Ponadto wino pije się nad wyraz dobrze, bez nudy, z chęcią powtórzenia tej samej butli. Sprawia miłe wrażenie "mokrości". Zdecydowanie warto je kupić, zwłaszcza biorąc pod uwagę rozsądną cenę.