Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gaskonia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gaskonia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 kwietnia 2013

Miselle Colombard/Gros Manseng 2012

SMACZNE+, 30 PLN
Gaskonia nie jest pierwszym regionem Francji, który przychodzi mi na myśl w kontekście winnym. Nie jest również drugim, ani trzecim, ani pewnie nawet dziesiątym. Słyną z armaniaków, a być może szkoda, że win z tamtych stron spotykamy niewiele w naszych sklepach. Producent wina ze zdjęcia pisze o nim, że jest to "typowe wino gaskońskie". Jeśli tak wyglądają typowe gaskończyki, to ja chcę ich dużo, dużo więcej. Miselle Colombard/Gros Manseng to przede wszystkim bomba owocowa. Pełne aromatów grejpfrutowych, cytrynowych, a zaraz po otwarciu bucha brzoskwinią. Bardzo świeże, bardzo rześkie, z przyjemnie niskim alkoholem - ma zaledwie 11,5%. Kwasowość świetnie się zgrywa z cielistością, po prostu elegancko ułożone. Teraz, kiedy w końcu nadeszła normalna temperatura, będzie u mnie rządzić.
Ani miejsce pochodzenia, ani dość egzotyczne szczepy winogron, nie sprawiają, że musimy przepłacać za markę. Wolę takie uczciwe wina, z teoretycznie drugoligowych miejsc, od dyskontowych udawaczy wielkich apelacji. Okazuje się, że jak się dobrze poszuka, to można wyhaczyć niezła perełkę również na obrzeżach winiarskiego świata. Tylko trzeba chcieć poszukać. A to, że wino się łapie do kategorii do trzech dych, to już rewelacja.

Wino otrzymałem do spróbowania od importera - Winiarni Winotopia, za co uprzejmie dziękuję. 

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Miselle Colombard/Gros Manseng 2009, Miselle Merlot/Tannat 2009

SMACZNE, 25 PLN
Ostatnio hurtem wszystko opisuję. Dwa Cloudy Baye, trzy Sardyńczyki, teraz dwa Francuzy. Wygląda jakby jedna butelka dziennie przestała mi wystarczać...
Słyszeliście kiedyś dość popularną i bardzo krzywdzącą tezę, że tanie wina z Francji nie mogą być dobre? Domaine de Miselle skutecznie zamyka usta frankofobom. Zrobili świetne wina, choć trzeba przyznać, że nie poszli na łatwiznę. Wina mają niski, niekomercyjny poziom alkoholu. Zrobiono je ze szczepów nie dość rozpowszechnionych w świadomości; białe z Colombard i Gros Masneng ( niewykluczone, że piłem po raz pierwszy ), czerwone to mieszanka Merlota z Tannatem.  Region, w którym powstały - Gaskonia - zamiast z winami kojarzy się z armaniakiem i d'Artagnanem. Tymczasem białe zaskoczyło fajnym ciałkiem, przyjemną krągłością, aromatami grejpfruta, cytryny, bardzo, ale to bardzo pijalne. Mieszanka Merlota z Tannatem nieco słabiej do mnie przemówiła, ale nie sposób odmówić jej luźnego owocowego charakteru z tanicznym pazurkiem. Im cieplej na dworze, im chudziej w porfelu, tym chętniej po nie sięgnę. Relacja cena/jakość obłędna!