Żenua i porażka niemal na całej linii. Kwasiorek leżący gdzieś w beczce po Chardonnay. W opisie przesłanym przez Lidl czytamy: to łagodne wino o aromacie ananasów, melona i jabłek. Faktycznie aromaty jabłek są tu wyczuwalne, tyle że są to jabłka jeszcze całkowicie niedojrzałe i wykrzywiające usta. Trzeba dodać, że producent lojalnie informuje o stopniu wytrawności swojego wina na kontretykiecie. Nie wykluczam, że to kwaśne Chablis nieźle smakuje w lecie pite w ogrodzie ze szklanek. Tylko czemu jakość tego miernego wina jest gwarantowana przez jedną z najcudniejszych apelacji świata? Jeśli chcecie przekonać się do Chablis, to nie sięgajcie po to Lidlowskie. Jeśli lubicie rześkie letnie wina do picia zamiast kompotu podczas upału, to nie wydawajcie na nie aż 30 złotych.
Wino otrzymałem do spróbowania od sieci Lidl, za co dziękuję.