Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 października 2012

Napowietrzacz VACU VIN

ŚWIETNE, 47 PLN
Napowietrzacz, zwany również aeratorem, ma nas ratować w sytuacjach gdy nie mamy czasu bądź chęci na dekantację wina. Napowietrzaczy jest całe mnóstwo, tańsze i droższe, ładniejsze i brzydsze. Podstawowe pytanie brzmi jednak czy są skuteczne? Bawię się ostatnio aeratorem z firmy VACU VIN i widzę, że to naprawdę działa. Aby uniknąć autosugestii poprosiłem Żonę o pomoc w teście. Nalała mi to samo wino do identycznych kieliszków, jeden zwyczajnie, a drugi z napowietrzaczem. Różnica w smaku, a jeszcze bardziej w zapachu była tak ewidentna, że nawet ja rozpoznałem właściwie próbki. Wino napowietrzone było ... dobrze napowietrzone:) W porównaniu ze ściśniętą "normalną" próbką smakowało o 1/3 lepiej. Powtórzenie na innych winach dało taki sam efekt. Wygląda na to, że jednorazowa inwestycja zwraca się już po jednej - dwóch butelkach.
Aerator VACU VIN ma jednak i swoje wady. Zasadnicza to wygląd. Tego nie da się postawić na stole, żeby nie wzbudzać co najmniej uśmiechów. Paskudny, kojarzący się z jednej strony z szufelką, a z drugiej ze szpitalnym basenem. Do tego jeszcze ten biały kolor. Wioska i tyle. Drugą niedoskonałością jest uszczelka nie pasująca do wszystkich szyjek. Bardzo, ale to bardzo łatwo może aerator wypaść i zalać wszystko wokół. Przyznam, że napełnianie kieliszków nad zlewem odbiera mi sporą część frajdy.
Niemniej jeśli ktoś trafi na ten bądź inny napowietrzacz, to zdecydowanie polecam zakup. Jeden z użyteczniejszych drobiazgów. Choć karafka to zdecydowanie nie jest.

wtorek, 10 lipca 2012

Antonówka

W takie upały jak teraz koszula dosłownie staje się bliższa ciału. Naprawdę lubię to. Kłopot w tym, że nie za bardzo wiadomo co pić. Nawet butelka Vinho Verde wydaje się za ciężka. Wodę mogą pić zwierzęta, a Coca Colę 5-latki chcące pozbyć się mleczaków. Dla mnie na te kilka dni prawdziwego lata idealnym, choć tylko przejściowym, odpoczynkiem od wina mógłby być kilkuprocentowy cydr. No właśnie mógłby być gdyby był. Z cydrem w Ojczyźnie jest dramat. Koniecznie wysłuchajcie audycji Tomasza Prange-Barczyńskiego w PIN-ie ( nie umiem wstawić tu podcastów, ale wystarczy kliknąć na dole tej strony ). Pod tekstem podpisuję się wszystkimi kończynami.
Pan Tomasz boleje nad tym, że polscy producenci nie są skorzy do wytwarzania cydru. Przepisy zresztą też nie są skore by im to ułatwić lub chociaż nie utrudniać. Dla mnie prawdziwym dramatem jest fakt, że łatwiej w polskich sklepach znaleźć Chablis Grand Cru niż zwykły jabłecznik. To nienormalne, że trzeba biegać po specjalistycznych sklepach winiarskich by spróbować soku ze sfermentowanych jabłek. W dużych sklepach owszem da się kupić jakieś małe puszki lub większe butelki paskudnie podszywające się pod cydr. Większość z nich to jednak jakiś sok z jabłek wzmacniany spirytusem i aromatami zbliżonymi do naturalnych. Niech się Bracia Bałtowie nie gniewają, ale jak na razie wszelkie estońskie czy łotewskie nibycydry obecne w PL tylko mogły zniechęcać do tego pysznego napoju.

Przyznam, że do bardzo niedawna, cydr był dla mnie smaczny albo nie. Ewentualnie wytrawny lub słodki, mętny lub klarowny. To normalne jeśli pije się cydr ( lub cokolwiek innego ) od wielkiego dzwonu. Ostatnich kilka prób nieco zdjęło bielmo z moich oczu. Spróbowałem paru pychotek, na czele z tytułową  Antonówką.  Dziś miałem wspaniałą okazję skosztować dziesięciu cydrów obok siebie. Głównie z Normandii choć kilka z Sabaudii również się trafiło. Nie będę wpierał, że zniuansowanie między cydrami jest porównywalne z subtelnymi różnicami między winami. Faktem jednak jest, że każdy z cydrów był odmienny. Różnice między gatunkami jabłek ( oraz jednej gruszki ) bez kłopotu widoczne. Mi najbardziej zasmakowała Antonówka z Normandii - pachniała i smakowała jak zostawiona na dwa dni na oknie Antonówka, normalnie pychota. Nie ma co wchodzić w głębokie analizy. Upraszam tylko sprzedawców, żeby poszli po rozum do głowy i wstawili do lodówek z napojami chłodzącymi kilka butelek cydru. Jeśli się nie sprzedadzą proszę pisać do mnie, póki jest ciepło wypiję wszystko.


niedziela, 6 maja 2012

Konkurs niemal jak plama Rorschacha.

KOLEJNY KONKURS FEJSBUKOWY, KOLEJNA NAGRODA !!!

Mam godnego rieslinga na zbyciu. Dostanie go zwycięzca tego prościutkiego konkursu. Aby go wygrać trzeba spełnić dwa lub trzy zadania:

  1.  zgadnąć jakie wino znajduje się na zdjęciu
  2. "zalajkować"  którykolwiek z moich postów na Facebooku
  3.  napisać z czym Wam kojarzy się ta plama ( ja widzę dwa zwierzątka przytulone do gadającego drzewa, ale ja kończę drugą dziś butelkę )

Zadanie trzecie jest opcjonalne, będzie brane pod uwagę tylko jeśli nikt w terminie nie znajdzie prawidłowej odpowiedzi na pytanie pierwsze lub odpowiedzi będzie więcej niż jedna.
Odpowiedzi możecie zamieszczać zarówno pod tym postem jak i pod wpisem na FB. Wpisy wrzucajcie do 12-ego maja do godz. 12.00 - wtedy podam prawidłową odpowiedź i zwycięzcę.

Podpowiedzi:

  • wino wypiłem i wspomniałem o nim na blogu w tym roku
  • wina nie rozlałem celowo, po prostu kieliszek się wypsnął, nie szukajcie go więc w kategorii FATALNE


Miłego szperania po blogu życzę.


*************************************************************************************************
ROZSTRZYGNIĘCIE   KONKURSU ( dodano 12.05 )

Niestety nikt nie odgadł, że wylałem kieliszek Terres Chaudes 2010 z jednego wpisu wcześniej. Najbliżej był Marek, który wskazał inne wino od tego samego producenta i z tego samego wpisu. Ponadto Marek dał tak odjechaną interpretację plamy ( oczyma duszy widzę dwa anioły z rozpostartymi skrzydłami klęczące po obu stronach winnego krzewu, trzymające w dłoniach puchary i zbierające do nich wino wypływające wprost z winogron (skraplające się na gronach niczym rosa w letni poranek)... ;) , że trzeba było to docenić. Do Marka zatem powędruje pyszny Riesling. Na wyróżnienie zapracował Andrzej, który widzi moją plamę na okładce płyty zespołu Jarzębina ( Koko koko Euro spoko ). Andrzejowi podeślę zatem korkociąg.
Wszystkim ośmiu osobom, które próbowały zmierzyć się z zagadką pięknie dziękuję. Kolejne, równie durne , konkursy już wkrótce.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Kiedy pić pępkowe?

Mam wrażenie, że ginie w Narodzie tradycja picia pępkowego. I to nie tylko dlatego, że nie umiemy prawidłowo odpowiedzieć na tytułowe pytanie. Kiedyś mężczyzna mógł zobaczyć noworodka przez okno, a potem czekał przez kilka dni na żonę w domu. Sytuacja niemal stworzona, żeby poświętować z kolegami. Teraz jednak tatusiowie są przez cały czas porodu z żonami, a potem z żonami i maleństwami. Żeby była jasność - mi ten nowy model bardzo odpowiada. Nie wyobrażam sobie jednak, żeby nie wyskrobać jednego wieczoru na radość z przyjścia na świat nowonarodzonego. I teraz wróćmy do pytania kluczowego - kiedy pić pępkowe? Wersja najbardziej ortodoksyjna mówi, że powinno się to robić w momencie gdy dzieciątku odpadnie pępek. Tyle, że wtedy z reguły żona już jest z powrotem w domu i ostatnią rzeczą jaką chce oglądać jest zgraja pijanych facetów wznoszących toasty, żonę trzeba uszanować. Lepiej zatem, choćby w myślach, przyspieszyć odpadnięcie pępka i zrobić imprezkę dopóki żona jest w szpitalu. Wtedy i impreza udana i żona nie zaliczy doła ( oczywiście o ile zdążymy posprzątać przed Jej powrotem ). Nie będę pisał co warto w ten szczególny dzień wlewać do kieliszka, bo to sprawa totalnie wtórna. Jedynym co jest ważne, to wspaniały powód, dla którego się gromadzimy.

Oczywiście ten głupawy post miał tylko jeden cel. Chciałem podzielić się radością z narodzin mojego synka!

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Alternatywa dla kafelków




Skonstruowanie pokracznej dość szafki ze skrzynek po winie nie zatrzymało mojego zapędu w "upiększaniu" mieszkania. Tym razem wyzwaniem była przestrzeń pomiędzy szafkami kuchennymi standardowo dekorowana kafelkami. U mnie w sumie jest podobnie, tylko kafelki dość spore, nieregularne ( również jeśli chodzi o grubość ) i z drewna zamiast z ceramiki. Fajna zabawa, polecam!



poniedziałek, 28 listopada 2011

Zabawy z ogniem

Kiedy w butelce zostaje tak mało wina, że nie wiadomo komu je rozlać, można się zabawić. Filmik, jak to w polskim kinie - nic się nie dzieje, ale końcówka jest zaje, dotrwajcie.


A jako ekstra bonus widać moją dłoń, wczorajsze wino i kawałek szafy:-)
Oczywiście zabawę podejrzałem w Sieci.

poniedziałek, 31 października 2011

Dragons' Den

Nie oglądam regularnie telewizyjnego programu DRAGONS' DEN - JAK ZOSTAĆ MILIONEREM. Może szkoda, bo dopiero z drugiej ręki dowiaduję się o wyjątkowych odcinkach, raz Deo linkował do programu o szczupaku - to trzeba zobaczyć!!! Dragons' Den jest programem, w którym ludzie poszukują inwestorów chcących sfinansować ich pomysły biznesowe. W ostatnim odcinku Grzegorz Hajdarowicz zdecydował się zainwestować w winnicę Pawła Nowaka. Nie będę tu opisywał niuansów biznesowych przyszłego partnerstwa obu panów. Zaskakującym warunkiem jaki postawił p. Hajdarowicz było przeniesienie winnicy do podkrakowskich Karniowic, gdzie sam ma dom. Ku mojemu zaskoczeniu pan Paweł Nowak na taki warunek przystał niemal bez mrugnięcia okiem. Dla mnie to jakiś kosmos! Nigdy w Karniowicach nie byłem, podejrzewam, że pan Nowak również. Nie mam zatem pojęcia czy są tam odpowiednie siedliska do nasadzeń winorośli. Bez wiedzy o dogodnych bądź niedogodnych warunkach nie odważyłbym się ryzykować na granicy hazardu.
Cały program pokazuje smutną prawdę o bardzo wielu ( obawiam się, że wręcz większości ) polskich winnic. Przyszli winiarze najczęściej wsadzają sadzonki gdzieś za domem, albo na polu, które odziedziczyli po dziadku. Jak widać inwestycja w winnicę może też być swego rodzaju kaprysem osoby zamożnej.  Ze świadomym wyborem działki ma to niewiele wspólnego. Za amatorskim "wyborem" miejsca zwykle podąża równie amatorski wyrób wina. W ten sposób zamiast propagować polskie winiarstwo raczej pracuje się na złą opinię naszych prawdziwych, świadomych winiarzy. A potem słyszy się krytyczne opinie o naszych winach wygłaszane nawet przez polskich ministrów...

czwartek, 4 sierpnia 2011

KONKURS DLA FEJSBUKOWICZÓW

KONKURS!!!
Niedawno temu udało nam się dobić na Facebooku do setki obserwatorów. Wszystkim pięknie dziękuję i ogłaszam dla Was konkursik.
Zabawne rzeczy dzieją się ostatnio ze szwajcarskim Frankiem, tzw. eksperci finansowi przypominają coraz bardziej wróżki. Pobawmy się zatem i my.
Przedstawiony na zdjęciu obok Pinot Noir No.1 2010 ze szwajcarskiej winnicy Schlossgut Bachtobel można nabyć w winnicy za 19 CHF, co przy wczorajszym kursie dnia oznacza 68,97 PLN.

Zgadnijcie, proszę ile w złotówkach będziemy musieli zapłacić za to samo wino, kupione w tym samym miejscu 12 sierpnia. Odpowiedzi proszę zamieszczać na moim profilu na Facebooku w komentarzach pod linkiem do tego konkursu.
Odpowiedzi można wklejać do 8 sierpnia włącznie. Wyniki konkursu podam 13 sierpnia z rana. Wygrywa osoba, która przewidzi cenę idealnie bądź najbardziej się do niej zbliży.
Na potrzeby naszej zabawy zakładamy, że cena u producenta nie ulegnie zmianie. Cenę Franka weźmiemy z tabel średniego kursu NBP na dzień 12.07, zgadujemy do drugiego miejsca po przecinku.
Jeżeli trafnie cenę wytypuje więcej niż jedna osoba, to decydująca okaże się kolejność wpisów.
Oczywiście zwycięzca konkursu zostanie nagrodzony. Może niekoniecznie winem szwajcarskim, ale czymś równie godnym.
MIŁEJ ZABAWY !

wtorek, 12 lipca 2011

Groupon i wino



GROUPON, czyli platforma umożliwiająca tańsze zakupy grupowe, ostatnio coraz częściej promuje importerów win. Skąd się wzięło takie zatrzęsienie ofert winiarskich i czemu ma służyć?

Najpierw, tytułem wyjaśnienia, kilka słów o tym jak działa Groupon. Platforma ta wymaga, aby cena promowanego przez nich produktu/usługi była obniżona co najmniej o połowę. Po sprzedaży określonej liczby pakietów reklamodawca płaci Grouponowi prowizję w wysokości ok. 50% kwoty, po której sprzedał swoje dobro. Zatem jeśli cena wyjściowa produktu wynosi 100 PLN, to na Grouponie możemy go nabyć za 50 PLN, a sam sprzedający otrzymuje z tego jedynie 25 PLN. Gdzie tu logika i zdrowy rachunek ekonomiczny? W przypadku usług charakteryzujących się wysokimi narzutami ma to sens. Oprócz wypromowania się na Grouponie, można jeszcze godziwie zarobić sprzedając swoją usługę nawet za 1/4 ceny. Nic zatem dziwnego, że na Grouponie najczęściej pojawiają się oferty, słynących z wysokich marż,  salonów piękności, gabinetów stomatologicznych czy restauracji. Ostatnio do tego grona coraz śmielej dołączają firmy winiarskie. Ku mojemu zaskoczeniu nie cwaniakują i nie sprzedają ofert typu Dwugodzinny, profesjonalny kurs sommelierski czy Wirtualny kurs zakładania własnej piwniczki. Firmy winiarskie sprzedają, za pośrednictwem Grouponu, po prostu wina. Węsząc podstęp, spodziewałem się, że importerzy najpierw sztucznie pompują ceny, by móc zastosować wymaganą przez Groupon obniżkę. Tymczasem ceny wyjściowe win są dość wysokie, jak to w Polsce, ale z pewnością nie można mówić o ich sztucznym zawyżaniu. Skąd zatem biorą się tak niskie ceny?
Pierwsza możliwość to "odsłonięcie się" importerów. Pokazanie wszystkim krytykom wysokich cen, że na imporcie wina rzeczywiście stosuje się kilkusetprocentowe narzuty. W takiej sytuacji importer może sobie czasem pozwolić na tańszą sprzedaż wina. I tak zarabia, choć znacznie mniej. Patrząc jednak na to jakie konkretnie wina i w jakich cenach są proponowane na Grouponie absolutnie nie wierzę w taką ewentualność. Tych win po prostu nie da się kupić za ćwierć Euro.
Drugą możliwością jest swego rodzaju inwestycja w klienta. Firma decyduje się sprzedać wino znacznie poniżej kosztów zakupu po to aby związać klienta ze sobą, licząc na większe zyski w przyszłości. Myślę, że na to właśnie liczyły promujące się na Grouponie 6win czy ostatnio LPDV.Przy tej okazji warto nadmienić, że sprzedaż alkoholu poniżej ceny zakupu jest w Polsce przestępstwem. Zatem pozyskanie nowych klientów może te firmy słono kosztować. Co zaś do ewentualnych zysków w przyszłości, to raczej nie podzielam optymizmu reklamujących się w ten sposób firm.
Osobną kategorię stanowi agresywna oferta firmy Winoteka Domowa. Ten polski oddział brytyjskiej firmy Laithwaites Wine sporo robi by o jego ofercie dużo się mówiło. Z jednej strony dają wkładki reklamowe do Magazynu Wino, a z drugiej promują się na Grouponie. Na Grouponie sprzedają 12 win za 39 PLN!!! To oferta atrakcyjna nawet dla smakoszy mózgotrzepów. Nie jestem pewien czy te 39 PLN pokrywa choć koszty przesyłki. Skorzystanie z tej oferty, o czym WD lojalnie uprzedza, wiąże się z automatycznym przystąpieniem do Klubu Winoteki Domowej. Byłem przekonany, że w regulaminie jest jakiś haczyk o konieczności regularnych zakupów. Nic takiego jednak nie znalazłem. O co zatem chodzi? Chyba najsensowniejszym wytłumaczeniem jest to, że chcą oni, za niemal darmowe flaszki, po prostu kupić nasze dane osobowe. Potem można już bez opamiętania bombardować smsami, telefonami i całym tym reklamowym spamem. Szkoda, że przy okazji wizerunek wina będzie nieco nadszarpnięty.
Wina w Polsce wciąż są zbyt drogie. Na szczęście nie tak bardzo jak kilka lat temu i w dodatku nie wszędzie. Każdy z nas chce zaoszczędzić, ale sięganie w tym celu po Groupon nie wydaje mi się najrozsądniejsze. Znacznie lepiej wejść do któregokolwiek sklepu specjalistycznego i wynegocjować niższą cenę przy zakupie 12 butelek. Taki prywatny Groupon.

poniedziałek, 14 lutego 2011

Moleskine Wine Journal

Nie rozumiem osób, które zanim jeszcze połkną pierwszy kieliszek wina już mają spisane dwie strony wrażeń. W końcu nie po to pijemy wino by je opisywać, spisanie naszych doznań ma być jedynie efektem ubocznym. Niemniej jakieś notki robić warto. Po to by zobaczyć jak się zmieniają wina wraz ze zmianą roczników, z czasem dojrzewania, jak zmienia się nasza percepcja oraz by zwyczajnie pamiętać co piliśmy. Skoro już mamy gdzieś umieszczać nasze opisy to gdzie? Bloga zaraz ktoś podpatrzy, a żółte karteczki post-it mają tendencję do natychmiastowego gubienia się. Idealnym rozwiązaniem wydają się elektroniczne gadżety. Ja niestety najpierw muszę nauczyć się obsługiwać sms-y, świat IPhonów jeszcze daleko przede mną. Metodą wykluczeń na placu boju pozostał stary, oldskulowy notes. Rzecz jasna najprościej byłoby kupić normalny, gruby notes z solidną okładką. Ale skoro obok jest "specjalny" notes winiarski ciężko było pokusę odeprzeć. Do tego notes ma gumkę, zabawne nalepki, a  w podobnych pisali Sartre, Hemingway, zaś Picasso rysował. Mając taki wypaśny notes poczułem się niemal jak Indiana Jones, on miał w swoim notesie wiedzę większą niż Wikipedia i Wikileaks razem wzięte.  
Nie ukrywam, że padłem ofiarą świetnej reklamy prezentującej mozliwości notesu. Sami zerknijcie.



Niestety okazało się, że nie wystarczy kupić notesu by drewniane ręce nagle zaczęły fajnie rysować. Sam notes ani Hemingwayem ani Picassem mnie nie zrobił. Infantylne nalepki w moich rękach, zamiast być urocze, stały się jeszcze bardziej infantylne. Niemniej Moleskine jest naprawdę bardzo pierwsza klasa. Tyle, że na taką głupotkę szkoda kasy, lepiej komuś przypomnieć o zbliżających się własnych imieninach albo czymś tam innym i metodą emocjonalnego szantażu wymóc prezent.
Miłego pisania i rysowania.
I jeszcze milszego picia, by było co opisywać.

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Wino roku 2010

Za nami rok chmury wulkanicznej, katastrofy smoleńskiej, wielkiej powodzi, zwycięstwa B.Komorowskiego, kryzysu finansowego w Europie. Dla mnie nie był to dobry czas, 2010 żegnam zatem bez żalu. Winiarsko zdarzyło się jednak sporo dobrego i wypada o tym napisać czyli czas na skrajnie subiektywne wyróżnienie kilku wypitych przeze mnie win i nie tylko win.


AKTYWNOŚĆ W POLSKIM INTERNECIE



Bardzo aktywny rok w winiarskim Necie. Sporo nowości, które zauważyć trzeba.
Przede wszystkim pierwszy videoblog prowadzony przez Jerzego Kruka - bardzo ciekawie opowiadane, profesjonalnie montowane, w dobrym sensie szołmeńskie, ale zdecydowanie za rzadko.
Blog O winie bez ściemy - mój ulubiony. Oprócz doskonałych wstawek graficznych:-), teksty pisane naprawdę bez ściemy. Przy tym z wiedzą winiarską na najwyższym poziomie (jako próbkę polecam post o glebach i dyskusję w komentarzach ).  Oprócz Deo w moich zakładkach po lewej stronie znajdziecie całe mnóstwo blogów, do których zaglądam regularnie i z przyjemnością.
Nowe wortale: Wina Marcina, Viniculture i ostatnio Winezine. Trzymam za wszystkich kciuki choć z bólem zauważam, że jest u nas więcej dowódców niż Indian. Łączenie się wortali byłoby mile widziane.
Doceniając wszystkich wymienionych oraz niewymienionych należy przyznać, że w winiarskiej blogosferze rządzi sstarwines.pl . To właśnie tam najpierw zaglądam gdy zastanawiam się nad kupnem obcej butelki. Prowadzone super rzetelnie, z pasją i przez sporą grupę winomaniaków. Kiedyś przeszkadzał mi w śledzeniu tej strony koszmarny interfejs. Teraz myślę sobie, że tak jest specjalnie, żeby zniechęcić przypadkowych i niechcianych gości. Poza tym szacun, że bez wsparcia środków unijnych mają więcej wejść niż magazynwino.pl




NAJLEPSZA RELACJA CENA/JAKOŚĆ



Gruner Veltliner Hochterrassen Salomon Undhof 2008


Drugi raz z rzędu Magazyn Wino przyznał mu złoto w kategorii win białych do 30 PLN. Jak o mnie chodzi może dostawać ten medal dożywotnio. Pychotka.


NAJCZĘŚCIEJ PITE PRZEZE MNIE

Schloss Vollrads Kabinett 2005


Pewnie wypiłem więcej butelek któregoś z sikaczy, ale nawet nie wiem którego. Vollradsa tymczasem nie sposób zapomnieć. 5 lat leżakowania zrobiło swoje, porównywałem je z młodszymi od tego samego winiarza; na Rieslinga opłaca się czekać. Wspaniałe wino.





NAJLEPSZE WINO BIAŁE
Wkrótce wrzucę opis tego wina i wtedy podlinkuję. Na zachętę powiem tylko, ze  chodzi ono w zupełnie innej kategorii wagowej niż cokolwiek co dotąd piłem. 8-miesięczna maceracja skórek w białym winie!!!!! 

2.Pinot Gris Vieilles Vignes 2007 Domaine Zind-Humbrecht

Wino od legendarnego winiarza alzackiego. Bardzo drogo, ale warte każdej złotówki. Dla mnie bomba.




Zbyt wiele osób zmusiłem do wypicia Sibemusa, by się go teraz wypierać:-) Daję więc trzecie miejsce, może trochę na zachętę. Świetne wino, inne od Płochockich są oceniane przez fachowców lepiej. Mi jednak niezmiennie najbardziej smakuje Sibemus. 



NAJLEPSZE WINO CZERWONE

1.Hochheimer Reichestal Spatburgunder Franz Kunstler 2004

Jak już przekonałem się do Niemiec , to od razu na całego. Okazuje się, że Sąsiedzi są mistrzami nie tylko w robieniu Rieslingów. Nie bójcie się czerwieni z Niemiec. 


Trochę z powodów sentymentalnych ( to mój rocznik ) i dużo bardziej za naprawdę wspaniałe doznania.






Umieściłem je tu bardziej dla pokazania, że Sycylia to nie tylko podsmażane konfitury. Rippidu jest po prostu eleganckie, apelację Etna D.O.C. warto śledzić.




NAJDZIWNIEJSZE WINO ROKU


Wbrew pozorom kategoria zupełnie szlachetna, wszak cenimy wina, które nas potrafią czymś zadziwić. Ten Kagor został podkręcony ziołami i wyszło smacznie i zabawnie. Przy tym kosztuje grosze.


KRAJ ( REGION ) ROKU
Polska!!!

Z pozycji ciekawostki polskie wina wskoczyły na poważny poziom. Wiele z nich pije się z prawdziwą radością nie dając im dodatkowych plusów za miejsce pochodzenia. Zacząłem łapać się na tym, ze zastanawiając się na co mam ochotę wieczorem wychodzą mi wina rodzime. Minusem są spekulacyjne wciąż ceny. Do pionierów naszego winiarstwa wkrótce zaczną dołączać kolejni i miejmy nadzieję, ze narodzi się namiastka wolnego rynku i ceny zaczną spadać. 
********************************************************************************
W zeszłym roku postanowiłem:

  • pić nie mniej wina niż do tej pory
  • odwiedzić minimum dwa regiony winiarskie
  • odkryć wina greckie
Z dwóch pierwszych postanowień wywiązałem się z nawiązką, Grecja niestety leży. Na 2011 planuję wyraźnie oddzielić wina niedzielne od codziennych. Jest więc szansa, że będzie tu więcej o winach z półki wyższej niż biedronkowa.

UDANEGO NOWEGO ROKU DLA WSZYSTKICH


niedziela, 12 grudnia 2010

Białe.... na FB

Utworzyłem blogowy profil na Facebooku. Zakładam, że profil nie będzie miejscem zwykłego wstawiania linków z blogu. Będzie pojawiać się więcej, ale za to znacznie krótszych informacji, zdjęć, filmików, nie zawsze zresztą związanych z winem. Zresztą wszystko pewnie wyjdzie w praniu. Zapraszam serdecznie.

czwartek, 18 listopada 2010

Konkurs Gastronautów

Dziś, w trzeci czwartek listopada, nic nie napiszę o Beaujolais Nouveau. Nie dlatego, że mi zbrzydło, wręcz przeciwnie. Po prostu niewiele się zmieniło od zeszłorocznego wpisu. Pewne jest tylko, że tradycyjnie napiję się B.N. i to naprawdę dużo, a nie jakąś symboliczną lampkę, do czego i Was zachęcam. Zresztą, łamiąc zakazy, wypiłem już co nieco i to 10 dni temu. Jeśli Nouveau ma dawać jakiś obraz o roczniku, w którym powstało, to okazuje się, ze 2010 nie musi być jakimś dramatem.
*************************************************************************************************************************
Na zupełnie innym biegunie winiarstwa znajduje się konkurs ogłoszony przez serwis Gastronauci.pl. Można wygrać luksusową nagrodę jaką jest kolacja sylwestrowa wraz z noclegiem w warszawskim Hotelu Le Regina. Nigdy tam nie spałem, bo i po co, ale zdarzyło się dwa razy coś zjeść i było to jedzonko na szóstkę. Żeby wygrać nagrodę wystarczy dobrać jedno z czterech win do potrawy. Zacytuję Gastronautów: 


Zadanie konkursowe polega na wskazaniu jednego z czterech podanych poniżej win jako najlepiej pasującego do opisanego poniżej dania, które, obok sześciu innych, skosztować będzie można w czasie sylwestrowej kolacji w restauracji La Rotisserie. Odpowiedź na zadanie konkursowe musi zawierać również uzasadnienie doboru wina do dania. Tekst uzasadnienia nie powinien być dłuższy niż 2500 znaków. Ocenie podlegać będzie zarówno poprawność merytoryczna nadesłanej odpowiedzi, jak i styl wypowiedzi.

Danie, do którego należy dobrać wino, to: 
Confit z dorsza atlantyckiego z tempurą ostrygową i esencją z liści cytrynowych 


Propozycje wina (w kolejności alfabetycznej):
1. Gewuerztraminer Granos Nobles 2007, Mendoza, Luján de Cuyo
2. Il Molino di Grace, Chianti Classico Riserva 2005, D.O.C.G. Chianti
3. Les Cris Pouilly-Fumé 2008, A.C. Pouilly-Fumé, A. Cailbourdin
4. Braida Moscato d’Asti ‘Vigna senza Nome’, Piemonte, Giacomo Bologna

UWAGA: Tylko jedno wino pasuje idealnie do podanej przez nas potrawy.



Wszystkie szczegóły można znalezć w tym linku. Jeśli już rozszyfrujecie czym są tempura, confit i liście cytrynowe, zadanie powinno dać się rozwiązać. Życzę miłej zabawy, sam chyba też wezmę w tym udział.

A teraz biegiem do sklepów bądź knajp po Beaujolais Nouveau. Koniecznie bez krawatów!

czwartek, 11 listopada 2010

Gęsina na Św. Marcina

Nawet gdyby zwyczaj jedzenia gęsiny na Św.Marcina był nowy i lansowany nieco na siłę, to i tak bym mu ochoczo przyklasnął. Jako odtrutkę na wszystkie plastikowe walentynki i halloweeny niemające najmniejszego przełożenia na naszą tradycję. Prawda jest jednak taka, że jedzenie gęsi na 11 listopada jest w Polsce obecne "od zawsze" i dopiero stosunkowo od niedawna zyskało również kontekst świętowania niepodległości. Gęsinę jadło się na Św. Marcina z dwóch dość praktycznych powodów. Po pierwsze była to ostatnia okazja do porządnego najedzenia się przed rozpoczynającym się wkrótce postem adwentowym. A po drugie gąski dorastały do odpowiedniego rozmiaru właśnie w tym czasie. Nie chcąc się więc skazywać na jedzenie gęsi mrożonych należy potraktować tę potrawę w kategoriach sezonowych. Jedzenie gęsi ma samiuteńkie plusy. Pierwszy i najważniejszy, to obłędny smak tego mięsa. Jest ciemne, pełne, treściwe, aromatyczne. Wbrew obiegowym opiniom gęsina zawiera niewiele tłuszczu, znacznie mniej niż na przykład cielęcina, o świnkach nawet nie wspominając. Ponadto tłuszcz wytopiony z gęsi jest i zdrowszy i smaczniejszy. Zjedzenie gęsi ważącej około 4 kg jest zbyt wielkim wyzwaniem dla jednej czy dwóch osób. Chcąc, nie chcąc musimy zaprosić rodzinę czy przyjaciół, co jest fajnym elementem tworzenia wspólnoty przy okazji jedzenia. Na naszej gęsinie poznał się świat, a zwłaszcza Niemcy. Wyczytałem, że eksportujemy 18-20 tys. ton, sami przy tym zjadając ledwie 700 ton gęsiny rocznie. Nie jest to pierwszy raz gdy o wysokiej jakości tego co polskie musimy przekonywać się dzięki obcokrajowcom. Dodatkowym plusem gęsiny jest jej uniwersalność w połączeniu z winami. Można do niej śmiało dawać aromatyczne, ciężkie białe wina takie jak Gewurztraminer czy beczkowe Chardonnay. Bardziej klasycznie będzie jednak postawić na stole Pinot Noira czy jakieś Nebbiolo. Wymarzyło mi się aby w Święto Niepodległości napić się Pinot Noira z Polski, ale w tym roku Jaworek wypuści swoje czerwone wina z 2009 z pewnym poślizgiem.
Moja gąska jest przyrządzona mało nowocześnie. Natarta czosnkiem, majerankiem, rozmarynem i solą. Nafaszerowana kwaśnymi jabłkami z suszonymi morelami i rodzynkami. Troszkę podlana Żubrówką w trakcie pieczenia. Podana z pieczonymi jabłkami i surówką z czerwonej kapusty. Zapewniam, że na żywo wyglądała znacznie smakowiciej niż na fotce z prawej. Oczywiście nie odpuściłbym sobie możliwości ćwiczeń warsztatowych p.t. "Jakie wino najlepiej pasuje do gęsi?". Podałem Pinot Noira z Palatynatu i alzackiego Gewuztraminera z niemałym cukrem resztkowym. Mi pasował bez porównania bardziej Pinot, ale Mama i Ciocia postawiły na Gewurza. Trochę tak wbrew nazwie blogu Białe nad czerwonym.
Zdaję sobie sprawę z tego, że tekst jest wrzucony trochę po czasie i nadaje się bardziej jako zachęta do jedzenia gęsi za rok. Z drugiej strony nie trzeba jeść gęsiny wyłącznie 11 XI. W celu wypromowania tego drobiu ruszyła świetna akcja GĘSINA NA TELEFON.  Można telefonicznie zamawiać gąskę, która będzie do odebrania podczas festynu w jednym z miast. W Warszawie na przykład taka akcja będzie przeprowadzana w Hali Mirowskiej 26 i 27 XI, więc jest jeszcze czas by zadzwonić. Dodam, że ceny są wyjątkowo atrakcyjne, bo 1 kg kosztuje 19 PLN.
Mam nadzieję, że za rok wszyscy w Święto Niepodległości usiądziemy przy stołach zastawionych gąskami i oczywiście Pinot Noirem:-)

piątek, 1 października 2010

Krzyżówka - rozwiązanie

Osobom, które nie czytały poprzedniego posta proponuję, aby  ten ominęły i wróciły tu za chwilkę. Tym zaś, którzy zmagali się z krzyżówką nalezy się rozwiązanie. Poniżej prawidłowo wypełnione kratki:

BARDZO PRZEPRASZAM ZA JAKOŚĆ!!!

Dostałem aż 9 odpowiedzi, wszystkie prawidłowe lub prawie prawidłowe. Literek "A" o które pytałem występuje w krzyżówce 17. Dałem małą tolerancję +-1, wszyscy zmieścili się w tym przedziale. Serdecznie wszystkim dziękuję za zabawę i gratuluję!
Drobne nagrody wygrali: KASIA I RAFAŁ ORAZ MIK PAW.

poniedziałek, 27 września 2010

Krzyżówka z nagrodami

Krzyżówki są solą przeróżnych pism i pisemek. Czemu nie miałyby zagościć na blogu? Choć sam nie gustuję w podobnych zabawach ( po prostu nie umiem rozwiązywać ), to zapraszam wszystkich do pogłówkowania. Na wiele pytań odpowiedzi można znaleźć gdzieś w postach lub w innych polecanych przeze mnie adresach, do których odnośniki znajdują się po lewej stronie.
Dla dwóch osób, które prawidłowo rozwiążą krzyżówkę przewidziałem drobniuteńkie nagrody rzeczowe. Jeśli z krzyżówką poradzi sobie więcej osób niż dwie zrobię losowanie.
Jako rozwiązanie wystarczy podać ile razy w krzyżówce występuje litera "A". Wpisujcie odpowiedzi w komentarzach lub w mailach. Można je nadsyłać do czwartku do północy, wtedy wkleję wypełnioną krzyżówkę. 
Co do technicznej możliwości wydrukowania, to chyba najlepiej zrobić screen stronki.
DOBREJ ZABAWY!!!





1234
56
7
89
1011
1213
14
151617
18
1920
21
22
2324
25
26
27


POZIOMO
  1. oficjalna nazwa Owada
  2. mój największy blogowy darczyńca, podesłał mi 3 butelki, wszystkie pyszne
  3. skrótowo o winie w kartoniku, a także o autorach "Win Europy"
  4. obecny poziom większości wpisów na forum winiarskim gazeta.pl
  5. producent wspaniałych "slowfoodowych" miodów
  6. doskonały mocny alkohol powstający z winogronowych wytłoków
  7. gdyby nie czujne oko tej organizacji wszyscy Polacy byliby alkoholikami :-)
  8. nie tylko dla mnie jest to najukochańszy biały szczep
  9. europejskie państwo z najwyższym spożyciem wina na głowę
  10. nikt tego nie kuma, ale jakoś głupio powiedzieć, że to zwykłe pogaństwo
  11. imię najpiękniejszej kobiety świata
  12. młyn ze SPA, oferują tam różne zabiegi w winie ( nic mi nie zapłacili za to hasło :-) )
  13. w przeciwieństwie do Depardieu zrezygnował z aktorstwa
PIONOWO



  1. najpopularniejsze imię dziennikarek z Magazynu WINO
  2. nick blogera piszącego w końcu o winie bez ściemy ( dzięki Bogu! )
  3. sikami tego zwierzęcia czasem pachnie Sauvignon Blanc
  4. dla ( zbyt ) wielu synonim dobrego wina
  5. ...rosso - prestiżowy włoski przewodnik winiarski
  6. region będący ojczyzną najbardziej opluwanego ( niestety ) wina Francji
  7. autor najlepszego ( nieaktywnego niestety już ) bloga o winach
  8. najsłynniejsza marka tzw. wina śliwkowego rzekomo pasującego do sushi
  9. naczynie użyteczne przy pewnych winach; świetne na prezent
  10. najsłynniejsze inicjały polskiego dziennikarstwa winiarskiego
  11. w tym pięknym miasteczku w 2009 roku odbyło się Święto Wina ( w tym roku powódź nie pozwoliła )
  12. wielu polskich winiarzy wiąże z tym czerwonym szczepem wielkie nadzieje
  13. nazwa ptaka lub nazwisko pierwszego polskiego wideobloggera
  14. portal z winami na gwiazdkę
  15. zrzesza 200 najlepszych winiarzy niemieckich
  16. jedno z czerwonych win od Jaworka
  17. najwinniejsze radio