Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malbec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malbec. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 września 2013

Woodhaven Cabernet Sauvignon 2010

SMACZNE, 40 PLN
Świetny marketingowo pomysł z opisem wina na etykiecie zamiast na kontretykiecie. W sklepach samoobsługowych może być to bardzo użyteczne. Proponuję rzecz uprościć jeszcze bardziej ( mam nadzieję, że pierwszy na to wpadłem ) i zamiast tekstu wrzucić obrazki spodziewanych aromatów, dopiero by potencjalnym klientom ślinka ciekła. W całym opisie zabrakło mi aromatu wybijającego się na pierwszy plan więc dodałem go na fotce.
Woodhaven jest winem pełnym w ustach, mocno owocowym, ciężkawym, ale nie przyciężkim. Przy tym wszystkim taniny są okrąglutkie, nie szarpią nic a nic. Bez problemu będzie smakować osobom odrzucającym, ze względów dogmatycznych, wina wytrawne. Ta słodycz może dobrze zagrać z pieczoną papryką nadziewaną mięsem. Wino bardzo poprawne, ale co tu kryć fajerwerków w nim nie znajdziemy. Podobne doznania daje o połowę tańsze Montepulciano z poprzedniej notki.

wtorek, 6 grudnia 2011

Les Terrasses Rigal 2008

SMACZNE, 29 PLN
Cieszy mnie przywracanie przez Nowy Świat mody na szczepy nieco zapomniane. Jedni odświeżyli Syrah, inni Carmenere, kolejni Tannata, a Argentyńczycy Malbeca. Pewno gdyby nie Nowoświatowcy, to we Francji wciąż byśmy nie mogli przeczytać na etykietach co pijemy. Z drugiej strony w Nowym Świecie lubią wulgaryzować wiele win. Czasem warto więc wrócić do korzeni.
W przypadku Malbeca, którego jako bohatera Winnych Wtorków zaproponował Mariusz, jest to region Cahors. Z zakupem argentyńskiej wersji Malbeca problemów nie ma wcale, Cahors jednak jawi się jako dinozaur. Nie mając zbyt wiele czasu musiałem brać co było, a był Rigal z 2008 roku. Nie da się uniknąć porównywania tego wina do Malbeców z Ojczyzny Tanga. Rigal z Cahors ani nie był tak intensywnie czarny, ani tak mocny w nosie, alkoholem też nadmiernie nie szpanował. Szczerze mówiąc wydał się dość nijaki. Ale to tak tylko na pierwszy łyk. Potem weszły sympatyczne aromaty jeżyny i czarnej porzeczki plus obezwładniająca soczystość. Wypiłem butelkę szybciutko i do tego z dużą frajdą. Z argentyńskimi Malbecami męczę się przez długie godziny. Ale trzeba przyznać, że reklamówki winiarstwo argentyńskie ma przednie ( tą już kiedyś umieszczałem, ale jest cudna ).

Koledzy z Winnych Wtorków też pili Malbeki:
Uncle Matt
Czerwone czy białe ( śledźcie na FB, zaraz ruszy konkurs )
Winne Przygody
Środkowa półka
Winniczek ( piliśmy to samo, choć wrażenia różne )


piątek, 8 października 2010

Eros Ornella Molon, 2008

SMACZNE-, 44 PLN
Wino przedziwne. Zamykane prześmiesznym plastikowym korkiem w kształcie czopka. Mieszanka Pinot Nero i Malbeka, czyli najjaśniejszego i najciemniejszego czerwonego szczepu. Skąd taki pomysł? Nie mam pojęcia. Szczepy zdają się prowadzić oddzielne życie wewnątrz butelki, zupełnie nie połączyły się. Wygląda to jak próby małego chemika, który soli żelazo i ciekaw jest czy wywoła to wybuch probówki. Gdybym skończył  zabawę z tym winem po jednym kieliszku, to raczej wyżej oceny miernej by nie podskoczyło. Z czasem jednak coraz więcej było miłych nosowi truskawkowych nut. Całość sprawia wrażenie rozwodnienia, lekkości i niskiego alkoholu, gdy tymczasem ma solidne 13%. Pije się je z przyjemnością, aczkolwiek bez większych fajerwerków. Do spróbowania raczej jako ciekawostka.

Na osłodę piosenka imiennika wina.


środa, 17 czerwca 2009

Pampas Merlot/Malbec Rose

MIERNE+, 39 PLN
Już parę razy udowadniałem tu, że fałszywy snobizm nie jest mi bliski. Oczywiście piękna butelka, dobry korek i cała otoczka sprawia mi wiele radości, ale na koniec i tak liczy się to co znajdzie się w kieliszku. Nie przeszkadzają mi więc tańsze sposoby konfekcjonowania win codziennych. Ale pomimo wcześniejszych uwag miałem sporego stracha kupując karton aż 3-litrowego wina. Kartonik ma kształt walizkopodobny z przyjemną ergonomiczną rączką aż zachęcającą do spacerku przed oczami spragnionych przechodniów:-) Później jest jeszcze wygodniej. Zamiast trudnego dla wielu odkorkowywania wystarczy wyjąć kurek, nacisnąć i wino płynie ciurkiem do kieliszka. Świetny system.
Powiem szczerze, nie jest to największe wino świata. Gdy poczęstowaliśmy nim Przyjaciół tak na początku spotkania, to nie zrobiło furory, trzeba było otworzyć szybko coś zdecydowanie lepszego. Niemniej później, gdy, wraz z wypijanymi winami, zmysły nieco się przytępiły, Pampas zaczął sprawować się nadzwyczaj dobrze. Wniosek z tego taki, że na imprezie studenckiej czy grillu nie przyniesie nam wstydu, wystarczy zainwestować w pierwszą butelkę. Zdaję sobie sprawę, że ocena MIERNE+ może niektórych zniechęcać, ale w kategorii cena/jakość jest wręcz fenomenalnie.
Pampas jest winem, jak na różowe, niebywale ciemnym, ocierającym się wręcz o czerwień. Aromaty niezwykle silne ( moim zdaniem zbyt silne ) z dominującymi nutami owoców kandyzowanych oraz wiśni. W ustach bardzo pełne, ciężkie z wyczuwalnym wyraźnie alkoholem. Krótkie niestety. Ale chociaż ma jakieś swoje minusy, to przecież rozchodzi się o to, żeby nam nie przesłoniły plusów:-)

poniedziałek, 1 czerwca 2009

Trivento Golden Reserve Malbec 2006

WYŚMIENITE, 70 PLN
Chyba jeden z przyzwoitszych Malbeków, z którymi miałem do czynienia. Ale to głównie dlatego, że Malbeca pijam rzadko więc i skala porównacza jest raczej skromna. Trivento G.R. jest o dwa nieba cięższe od tradycyjnie owocowych argentyńskich win z tego szczepu. Myślę, że dość łatwo można się oszukać i wziąć je za coś innego. Silnie, moze zbyt silnie, garbnikowe, ściąga tak, że bez wołowiny ani rusz. Dojrzewało przez rok w beczce i to się czuje - pełno wanilii, dymu, a także kawy. W porównaniu z innymi winami tego producenta sprawia przede wszystkim wrażenie bardziej skoncentrowanego, jakby jakiegoś zagęszczacza dosypali. Z pewnością wypiłem je zbyt młode, z czasem będzie tylko zyskiwać.

środa, 18 marca 2009

Finca Pasion Malbec 2008

SMACZNE, 39 PLN
Zaskakująco przyjemny Malbec. Etykieta z cyklu " kup mnie na Walentynki" wygląda odstraszająco, ale co tam. Wino ewidentnie lubi sobie odetchnąć. Początek był ten, tego, ten, ale potem było już więcej niż porządnie. Obserwacja zmian w trakcie natleniania wina jest aż fascynująca, myślę, że aby uczynić ją jeszcze bardziej wciągającą możnaby podawać je w większych gąsiorkach :-) Klasyka Malbeca, ładna owocowość - jeżyna z maliną, może nieco morwy. Taniny nieagresywne, sprawdzi się nie tylko z wołowiną argentyńską, ale też jako ot, randkowe wino.






Łańcuszek się rozwija. Bez żadnej zasługi dostałem nagrodę tym razem od Sapori di Vini ( Sabrina i Luca ), których tu kiedyś wymieniłem. To jak na razie, tylko internetowi, moi włoscy znajomi - pasjonaci kuchni i wina.




Zgodnie z zasadą "darmo dostałeś - darmo daj" przekazuję sympatyczny znaczek dalej. Przyjemność sprawia mi blog Toskania z powodów oczywistych, blog Wędrowanie, bo Kraków brzydszy od Florencji nie jest, a także fotoblog z mojej małej Ojczyzny.