SMACZNE+
Makro ma stalowe nerwy. Różnie ( częściej słabo ) opisuję ich wina, na warsztaty nie przyjeżdżam, a oni wciąż jeszcze nie skreślili mnie ze swej listy. Dzięki temu otrzymałem z Makro flaszkę wina, z regionu przeze mnie zupełnie nieznanego. Kutjevo jest podobno najlepszym winiarsko regionem chorwackiej Sławonii, zaś Grasevina jest odmianą najlepiej tam się udającą. Znaczy po gwiazdorsku będzie, pomyślałem. Blichtru dopełniła wypaśna skrzyneczka z akcesoriami młodego winomaniaka, w której buteleczka przyjechała. Z podpisu na skrzynce dowiedziałem się, że importuje je Guccio Domagoj . Przyznam, że otwierałem butelkę bez większych nadziei, bo nieznana odmiana i region, bo akcesoria, a na koniec jeszcze ten Guccio. Tymczasem Grasevina okazała się winem wyjątkowo zgrabnym. Pijąc ją miałem wrażenie przechadzania się po pobliskim targu. Całe mnóstwo aromatów dojrzałych jabłek, może gruszek, moreli. Raczej z gatunku tych pełnych, nie przepływających przez usta. Wino bardzo jesienne, idealnie skrojone pod tegoroczny, pięknie słoneczny, listopad. Trochę nostalgiczne, ale do smuty jesiennej mu daleko. Zdecydowanie warto.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makro. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 6 listopada 2011
sobota, 5 listopada 2011
Amarone z Lidla kontra Amarone z Makro
Za sprawą artykułu na stronach Gazety dowiedziałem się, że
dyskonty dopieszczają blogujących o winach Polaków. Artykuł był najdelikatniej
ujmując taki sobie, ale niemało prawdy zawierał. Rzeczywiście ostatnio Lidl
zauważył, że strategia marketingowa zapoczątkowana przez Makro ma sens i też
wysłał kilku osobom swoje nowości. My pewnie i tak byśmy część z tych win
kupili, ale fajno, że ktoś to zrobił za nas otwierając dość hojnie swój portfel.
Dzięki temu mogłem zabawić się z Przyjacielem w porównanie dwóch butelek
Amarone – Lidlowskiego i z Makro. Zacznę od plusów. Żadne z nich nie
przypominało krążących po rynku karykatur tego pysznego wina. Nie miały żadnych
17% alkoholu czy aromatów łatwych w piciu, kojarzących się bardziej z Primitivo, ale nietypowych dla tego
wina. Wina postawiliśmy obok siebie, etykiety bardzo podobne to i potraktowaliśmy je identycznie. Przyznam, że nie spodziewałem się tak diametralnej różnicy. Amarone z Lidla smakowało jak stosunkowo niedrogie, ale jednak uczciwie zrobione wino. Pełne aromatów śliwkowych, czarnej porzeczki oraz czereśni. Dobre, choć jednak bez zachwytów. Nie było w nim żadnego drugiego dna tak oczekiwanego gdy otwiera się butelkę wina do medytacji. Wino kosztuje 78 złotych, za te pieniądze można przebierać w najlepszych Valpolicellach Ripasso, wiele z nich okaże się o niebo ciekawszych. Jeśli ktoś jednak koniecznie chce mieć odhaczone wypicie Amarone, to po spróbowaniu wina z Lidla nie powinien czuć się oszukany. Inna sprawa, że nie po to pije się wina z najwybitniejszych apelacji, aby je tylko zaliczyć.Ewentualne niedociągnięcia Lidlowego Amarone Tenuta Pule przykryło z nawiązką Amarone Altane z Makro. To wino to głęboka pomyłka. Owszem aromaty dojrzałych czy suszonych owoców pojawiają się, ale dopiero po przedarciu się przez opary alkoholu. To wino zwyczajnie wódką pachniało. Jakby ktoś dolał spirytusu do świątecznego kompotu. Duże rozczarowanie. Nie potrafię go polecić za żadne pieniądze, niestety. No chyba, że ktoś chce dolać je do świątecznego bigosu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

