Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wielka brytania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wielka brytania. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 września 2012

Mayfair London Dry Gin

WYŚMIENITY+, 130 PLN
Igrzyska Olimpijskie w Londynie pozwoliły Brytyjczykom błysnąć blaskiem minionego Imperium. Wyścigi kolarskie, triathlon oraz maraton, które rozgrywano na ulicach Londynu, w wielu budziły podziw i tęsknotę za dawnymi czasami. We mnie również. Odżyły stereotypy, przypomniały się czytane lata temu książki Poe, Conan Doyle'a, a nawet Dickensa. Piękny i imponujący jest ten Londyn. Zapragnąłem się napić po brytyjsku i sięgnąłem po gin. Żaden z tych, które znam. Wybrałem ( w sumie to mi wciśnięto, ale DZIĘKI! ) gin, którego nazwa ma kojarzyć się z ekskluzywną dzielnicą Londynu. Mayfair London Dry Gin powalił mnie na łopatki. Teoretycznie giny są zwierzakami koktajlowymi i takie zamiary miałem również wobec Mayfair. Coś tam nawet spróbowałem zmieszać, ale to było bez sensu. Ten gin jest zbyt genialny by mieszać go z jakimiś głupotami. Jako dodatek wystarczy lód, tonik, limonka i jakieś drobne ziółko ( mięta, rozmaryn ). Mayfair bez żadnych poprawiaczy jest pełen aromatów cytrusowych. Do tego stopnia, że pijąc go pierwszy raz zastanawiałem się czy wcisnąłem do niego cytrynę, co nie miało miejsca. Chyba po raz pierwszy pijąc gin, zapomniałem, że jest to jałowcówka. Nuty kojarzące się z leśniczówką schowały się gdzieś z tyłu, ustępując miejsca aromatom bardziej kojarzącym się z dawnymi koloniami Imperium. Cudny gin.

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Wino imbirowe


SMACZNE
Nie będę się tutaj rozwodzić i znęcać nad wewnętrzną sprzecznością określenia wino imbirowe. Domyślam się, że kluczowa okazała się zawartość alkoholu – 13,5%. Dla wielu alkohol mocniejszy od piwa, a słabszy od wódki jest z definicji winem:-) Zresztą wino imbirowe brzmi bardziej snobistycznie niż piwo imbirowe, co może by niebagatelnym argumentem wykorzystywanym przez marketingowców. Przejdźmy zatem do smaku wina imibirowego. Dopiero po zakupie butelki wczytałem się, że ten wynalazek służy głównie jako składnik drinków czy nawet potraw. Nie znaczy to jednak, że nie można pić go saute. Smakuje ono bez niespodzianek, po prostu jak świeżo starty imbir. Innych aromatów wyczuć się nie da, co dla jednych będzie zaletą, a dla innych niekoniecznie. Wino imbirowe, które miałem okazję pić, miało elektrycznie zielony kolor i sprawiało wrażenie koncentratu, aż się domagało rozcieńczenia. Najpopularniejszym drinkiem na bazie wina imbirowego jest Whisky Mac. Mieszanka łatwa do zapamiętania, jeszcze prostsza w przygotowaniu. Według książek mieszamy w proporcjach pół na pół whisky z winem imbirowym, dodajemy lodu i gotowe. Dla mnie było to jednak zdecydowanie za mocno imbirowe, spokojnie wystarczy dać zaledwie jedną czwartą Ginger Wine; jest wciąż bardzo imbirowo, ale na szczęście daje się wyczuć i whisky; zupełnie zgrabna mieszanka. Niegłupim pomysłem jest połaczenie wina imbirowego z winem musującym; efekt rześkości gwarantowany. Ponadto dobrze się komponuje z sokami owocowymi, co może nam dać okazję stworzenia niskoalkoholowych koktajli tak potrzebnych w gorące dni. Pomysłów na zabawę z tym alkoholem jest zresztą o wiele więcej, warto poeksperymentować. Oczywiście idealnym czasem do takich zabaw są tak przyjemnie upalne dni jak te, które mamy obecnie. 
Wino imbirowe kojarzy mi się z popularnymi w Polsce wariacjami na temat win śliwkowych. Widząc upodobanie Rodaków do tego typu wynalazków uważam, że firma, która zdecyduje się szeroko wprowadzić wino imbirowe na rynek, jest skazana na sukces. Tym bardziej, że wino imbirowe od win śliwkowych jest bardziej uniwersalne, smaczniejsze, a ponadto do sushi pasuje o wiele lepiej.