Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KALIFORNIA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KALIFORNIA. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 września 2013

Woodhaven Cabernet Sauvignon 2010

SMACZNE, 40 PLN
Świetny marketingowo pomysł z opisem wina na etykiecie zamiast na kontretykiecie. W sklepach samoobsługowych może być to bardzo użyteczne. Proponuję rzecz uprościć jeszcze bardziej ( mam nadzieję, że pierwszy na to wpadłem ) i zamiast tekstu wrzucić obrazki spodziewanych aromatów, dopiero by potencjalnym klientom ślinka ciekła. W całym opisie zabrakło mi aromatu wybijającego się na pierwszy plan więc dodałem go na fotce.
Woodhaven jest winem pełnym w ustach, mocno owocowym, ciężkawym, ale nie przyciężkim. Przy tym wszystkim taniny są okrąglutkie, nie szarpią nic a nic. Bez problemu będzie smakować osobom odrzucającym, ze względów dogmatycznych, wina wytrawne. Ta słodycz może dobrze zagrać z pieczoną papryką nadziewaną mięsem. Wino bardzo poprawne, ale co tu kryć fajerwerków w nim nie znajdziemy. Podobne doznania daje o połowę tańsze Montepulciano z poprzedniej notki.

środa, 24 lipca 2013

Jack Rabbit White Zinfandel 2012

MIERNE, 15 PLN
Mam alergię na słowo winko. Nie tylko dlatego, że nie przepadam za zdrobnianiem czego się da, od pieniążków przez komputerek po winko właśnie. Pijąc winko czujemy się nieco rozgrzeszeni - przecież to nic poważnego ledwie winko podawane najlepiej w lampkach. Czuję, że winko zupełnie zmienia sens słowa wino. Prywatnie nauczyłem się jednak używać tego określenia na opisanie lekkich, łatwych i przyjemnych sikaczy. Uff, po tym długawym wstępie idę do rzeczy czyli do różowego winka z nowej oferty z Żabki.
Jack Rabbit White Zinfandel jest winem skomponowanym niebywale precyzyjnie. Jest lekki, niemal półsłodki, rześki, mocno owocowy, z niskim alkoholem, a do tego butelka jest zakręcana. Nie zdziwię się jeśli za chwil kilka okaże się pozycją obowiązkową wszystkich wieczorów panieńskich. U mnie jednak nie ma szans zostać winem pitym wieczorem na poważnie. Co innego na drugie śniadanie, najlepiej spożywane gdzieś w naturze i próbowane z plastikowego kubeczka. Że mało wysublimowane to jest? No pewnie tak, ale podobnie jest z innymi rzeczami, które robimy latem: sandały, krótkie gatki, bardziej taneczna muzyka i lżejsza literatura.W tych sytuacjach Jack Rabbit jest wręcz idealny. I jeszcze ta cena! Można pić. Ale tylko w krótkich spodenkach.
Królik biegł tak szybko, że nie zdążyłem mu foci strzelić. Zdjęcie podebrane z dotrzechdych.pl

sobota, 22 sierpnia 2009

Woodhaven Chardonnay 2004

SMACZNE+, 22 PLN
Stare jak diabli to kalifornijskie Chardonnay, pewnie się gdzieś zgubiło w magazynie Carrefour'a. I dobrze na tym wyszło. Kolor ciemnożółty, miodowy. Dojrzałe, pełne, głębokie, długie. Obok aromatów żywicznych najbardziej górował ananas z puszki. Wino nie jest przyciężkie, co często się zdarza Kalifornijczykom. Bardzo przyzwoita pozycja za rewelacyjne pieniądze.

czwartek, 9 lipca 2009

Delicato Chardonnay 2006

WYŚMIENITE-, 49 PLN

Wino nieoczywiste, bardzo ciekawe, dość zaskakujące. Nie wszyscy je kochają, najmniej chyba miłośnicy konkretnych kalifornijskich Chardonnay. Na tyle lekkie, że mogłoby nie poradzić sobie z kurczakiem, ale pite do krewetek było wręcz genialne. W założeniu stanowiło zaledwie wstęp do znacznie poważniejszych pozycji. Niemniej nie dało się przejść obok niego obojętnie. Doskonale wyczuwalne nuty ananasa z puszki, gruszki, jabłka i może bergamotki. Sprawiło wrażenie zgrabnie zbalansowanego między dojrzałościa a świeżością. W ustach przyjemnie łaskoczące, bez typowego dla nowoświatowych Chardonnay wrażenia przyciężkości. Piłem je schłodzone oraz za drugim razem bardzo schłodzone, zdecydowanie w tej drugiej wersji było mu bardziej do twarzy ( sukni? ).