Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shiraz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shiraz. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 kwietnia 2011

McGuigan Estate Shiraz 2008

MIERNE-, 50 PLN
Dwa posty temu wspominałem o inicjatywie Jakuba, aby kilka osób niezależnie od siebie opisywało w tym samym czasie jedno konkretne wino.Dziś nadszedł wtorek, a więc czas realizacji naszej zabawy. Na pierwszy ogień Mateusz i Krzysztof wybrali wino McGuigan Estate Shiraz. Powiem w ten sposób. Pamiętacie początek XIV Księgi Tytusa? Jeśli nie, to zerknijcie w górę.

Podobnie zaczynają się dla mnie Winne wtorki. McGuigan Estate Shiraz jest winem, po które niestety nie wrócę. Po otworzeniu butelka buchnęła aromatem waniliowego Danio, potem było tylko gorzej. Dominowało w nim wrazenie sztuczności. Nadęte, nienaturalne, takie jakieś smutne. Piło się bez zadnej frajdy.Nie zdziwię się jednak jeśli zwolennikom win mocarnych przypadnie do gustu. Wino jest doskonałe o ile chcemy kogoś zrazić do Shirazów, Australii, Nowego Świata czy wręcz win w ogóle.
W sumie to moze nawet fajnie wyszło, ze pierwsze "winnowtorkowe" wino kompletnie mi nie podeszło. Dzięki temu jest nieco mniej cukierkowo i chyba prawdziwiej.
Opinie kolegów przeczytacie poniżej ( listę będę aktualizował ):
Kontretykieta
Winne przygody
Uncle Matt in travel
Viniculture
Sstarwines
Czerwone czy białe
O winie
Winna pasja

niedziela, 28 listopada 2010

Moonvine Red 2007



SMACZNE, ok. 60 PLN
Nie należę do zakonu wielbicieli biodynamiki. Szczerze mówiąc uważam to po części za pogaństwo, a po innej (pewnie większej) części za cwany marketing. Jeżeli ktoś naprawdę wierzy, że wino zyska na jakości jeśli będzie uprawiał winorośl zgodnie z fazami księżyca, zakopywał rogi w winnicy i odprawiał inne podobne zaklęcia, to na zdrowie. Rozumiem, że jest to bardziej element wiary i nawet się z tego specjalnie nie wyśmiewam.

Jeżeli jednak informacje o biodynamiczności wina umieszcza się wielką czcionką na etykiecie, to rozumiem, że głównym celem jest dotarcie do zielonomyślącej grupy docelowej konsumentów. Cwaniactwo i tyle. Jeśli jednak jakieś wino, pomimo epatowania swoją biodynamicznością, jest również w porządku, to nie będę go z zasady skreślał. Tak jest w przypadku sympatycznej propozycji z Australii. Mieszanka w równych niemal proporcjach Shiraza, Caberneta i Merlota dała dam wino z wyczuwalną truskawką i śliwką. Pełne i mocne - 14% jak to często w przypadku Australii bywa, dla mnie tych procentów trochę za wiele, ale w naszych mrozach może się to przyjąć. W sam raz dla takich sceptyków biodynamicznych win jak ja.

piątek, 15 stycznia 2010

Frontera Shiraz 2007

FATALNE, 28 PLN

Tak bardzo chciałem napisać kilka ciepłych słów o winie z dawnych czasów. Niestety, nie da się. Wszystko w nim było przesadzone. Barwa wręcz atramentowa. Nos podpowiadający, że z naturalnością nie mamy tu do czynienia. Silne aromaty czarnej porzeczki i jeżyny były na tyle mocne, że zrozumiałem dla kogo wino jest przeznaczone. Będzie (być może) odpowiadało wieloletnim palaczom, którzy już dawno temu stracili węch. Takie odory obudzą ich nosy z pewnością. Ja na szczęście nie palę i tego sztucznego zapachu znieść nie mogłem. Kurcze, kilka lat temu zapijałem się namiętnie Fronterą Merlot, była naprawdę poprawna. Sam nie wiem czy ta z Shiraza jest aż o tyle gorsza czy coś się we mnie zmieniło?

Z Shirazem musiałem zrobić coś czego zupełnie nie cierpię. Skoro wyrzucanie jedzenia to grzech, to wylewanie wina jest chyba grzechem śmiertelnym...

Jak widać zgrzeszyłem.

piątek, 5 czerwca 2009

Galil Mountain Shiraz Cabernet 2006

WYŚMIENITE, 85 PLN
Jestem niepoprawnym filosemitą, co może wpływać na subiektywną ocenę wina z Izraela. Ono po prostu nie mogło być słabe. Ileż to juz mieszanek Caberneta z Shiraza napił się każdy z nas z najróżniejszych zakątków winiarskiego świata. Połączenie to spróbowano również przetestować na winnicach położonych w okolicy słynnych Wzgórz Golan.
Czym to wino koszerne różni się od innych i czemu jest lepsze?
Zacznijmy od tego, że jest to naprawdę mocne wino - 14,5%. To niesamowite jak bardzo brudzi zęby, kieliszek i nawet butelkę, aż można się przestraszyć.
Ponieważ spędziło rok w amerykańskiej beczce na pierwszy plan wysuwają się aromaty dębowe - tytoniu i dymu. Dymu było tak wiele jakby ktoś wysuszał winogrona nad góralskim ogniskiem:-) Poza tym jest bardzo silna śliwka z jeżyną. Natomiast zabrakło mi spodziewanych po Shirazie aromatów pieprzowych.
Całość sprawia wrażenie nieco przesadzone, wszystkiego wydaje się być za wiele i z tego powodu nie odważyłem się przyznać mu maksymalnej oceny. Ale bez wątpienia jest to kawał wina, które ciężko będzie pomylić z żadnym innym. Nie podejmuję się zestawić go z jakąkolwiek potrawą, myślę, że kazdy zestaw byłby zdominowany przez wino. Ponadto Galil Shiraz Cabernet ma w sobie coś z pawia, nie dał zaistnieć żadnemu z pozostałych ( również bardzo godnych win ) pitych tego wieczoru.

A co do poprzedniego postu, to spróbowałem wznieść toast truskawkami zmiksowanymi z winem musującym. Miał być ładny, patriotyczny kolor i świezy wiosenny smak. Smakowo wyszło... tak sobie, ale kolor, przyznacie śliczny.