Ostatnio wymieniłem kilka zdań ( na więcej nie pozwoliło moje ubóstwo językowe ) ze Szkotką. Słysząc o moim włoskim zakręceniu, miła Wyspiarka z miejsca spytała, które supertoskany lubię najbardziej. Dosyć to znamienne było. Może niepotrzebnie szukam drugiego dna, ale wydaje mi się, że niektóre z win zrobionych z przesadą, na czele z Supertoskanami i niektórymi Amarone, przyprawiają brzydką gębę winiarstwu włoskiemu. Niektórzy zachłystują się winami mającymi po 105 punktów na 100 możliwych i omijają to co jest sercem win z Italii. Nie chodzi mi tylko o ideowe wywyższanie tego co bardziej tradycyjne nad nowoczesnością. Nie mam nic przeciwko nowym pomysłom na wino, ale widzę, że więcej zwykłej rozkoszy dają mi wina nieprzekombinowane. W ramach zgłębiania korzeni wypiłem ostatnio trochę Chianti Classico.
Zupełnie wybitne okazały się wina z winnicy Bibbiano. Chianti Classico Montornello jest winem, którego analizę ( jeśli ktoś lubi w ogóle analizować wino ) można przeprowadzić dopiero przy drugiej butelce. Pierwszą się zwyczajnie wchłania. Pyszne, soczyste, pełne, a jednocześnie dość lekkie.Świetnie harmonijne, wszystko ułożone bardzo elegancko. I kropka, czyli dokładnie tyle ile od wina oczekuję.
Artykuł ze zdjęcia obok pochodzi oczywiście z ostatniego numeru Magazynu WINO, a kogucik jest autorstwa Martynki:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz