
Jeszcze jedno wino z prezentacji. I znów udowodnienie mojej niekompetencji. Wydawało mi się, że choć Viognier swój bastion ma w Dolinie Rodanu, to prawdziwy renesans zawdzięcza winom powstałym w Nowym Świecie. Tymczasem prowadząca prezentację Aida tłumaczyła, że to dla nich nowość i że poza Europą Viognier prawie nie istnieje. Dziwne zwłaszcza wziąwszy pod uwagę coraz powszechniejszą w Australii modę mieszania go z Shirazem.
Sam

P.S. Obawiam się, że moje oceny win będą przez jakiś czas nieco zafałszowane. Z powodu drakońskiej diety prawie nic nie jem, a wiadomo, że wino bez jedzenia jest jak Tytus bez Romka i Atomka :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz