Wracając zaś do gron żyjących w błogiej komunie, to trzeba powiedzieć, że taka nieuszeregowana wolność najpopularniejsza jest w Austrii, Alzacji oraz w Portugalii. Nie chcąc przykładać ręki do obumierania Winnych Wtorków zakupiłem ( zresztą za radą Sstara ) najprostsze biedronkowe Porto. Pojęcia nie mam z czego powstało. Kontretykieta na ten temat milczała, a strony producenta zabrakło. Jedyne czego się dowiedziałem to fakt, że zrobiła je dla Biedronki firma Symington, szerzej znana ze swego świetnego Porto Graham's. Trzeba przyznać, że i z tym Porto wstydu nie było. Alkohol na poziomie, który nie przeszkadza, fajne aromaty pestkowej wiśni oraz śliwki plus klej do modeli samolotowych. Nie jest to może wyjątkowy szał, ale gdy pierwszy śnieg za oknem sprawdza się zaskakująco uczciwie. 10-letnią konkurencję z Lidla wyprzedza o trzy długości. Warto.
Koledzy próbowali ambitniej:
Jongleur
Sstar
Sstar2
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz