poniedziałek, 12 grudnia 2011

Dary z Lidla

Lidl przestał mnie tylko poić, teraz wzięli się również za karmienie. Otrzymałem w prezencie z Lidla gustowny koszyk zawierający trzy wina oraz całe mnóstwo smakołyków prezentowanych jako świąteczne wyroby delikatesowe. Rozpakowując paczkę uśmiechnąłem się z wdzięcznością, osoby znające mnie wiedzą, że bardziej niż wypić lubię tylko zjeść. Tyle, że w Lidlu tego chyba jednak nie wiedzą, skąd zatem pomysł żeby dołączyć do win spożywkę? Wdzięczność przeszła w zakłopotanie, a zakłopotanie wręcz w podejrzliwość. Odrzuciłem jednak brudne myśli; nie wierzę, aby Lidl był tak nierozsądny by podkopywać dobre relacje z blogerami jakąś zawoalowaną quasi łapówką. Zresztą i o mnie by nie świadczyło najlepiej gdybym dał się kupić za paczkę orzeszków:-)
Wracając, już odrzuciwszy podejrzliwość, do zawartości koszyka. Rioja Soligamar Reserva 2007 od poprzedniego wpisu nie zdążyła się zmienić, zatem odsyłam do starej notki. Może dziś byłbym mniej surowy i jakiegoś małego plusika bym jeszcze dorzucił.
Nowozelandzkie Sauvignon Blanc Cimarosa 2011 za 25 złotych okazało się winem słabiuteńkim. Pomimo doskonałego regionu - Marlborough i aktualnego rocznika, wino nie dało wiele radości. Silna kwasowość, dużo aromatów agrestowych oraz winogronowych, jakoś słabo poskładane wszystko, mocno nienaturalne. To nie tak, że wina się nie dało wypić, ale porównania z tańszym o dychę biedronkowym Hans Greyl nie wytrzymuje. 
Na deser, niemal dosłownie, spróbowałem 10-letniego Porto Tawny Armilar za 40 PLN. 10-letnie Porto w tej cenie to towar absolutnie nieosiągalny, nawet "zwyczajne" kosztują drożej. Co z tego skoro te tańsze i młodsze również o wiele lepiej smakują. 10-letniemu Armilarowi na plus zapisuję niewyczuwalny alkohol. Oprócz tego więcej zalet nie znalazłem. Dominują aromaty Butaprenu przykrywające wszystko inne. Chcąc dać winu setną szansę dowąchałem się zapachu pączków, ale to tak trochę na siłę. Potężne 20% wino i jeszcze potężniejszy zawód.

Czy taki krytyczny opis znaczy, że nie znalazłem jasnych punktów w podarowanym mi koszyku? Wręcz przeciwnie! Produkty spożywcze, na które na początku notki trochę frymaczyłem, okazały się nad wyraz smaczne. I makarony smakowe i krem orzechowy i syrop z orzechów laskowych i przede wszystkim orzeszki Macadamia są bez wątpienia godne polecenia. Całą ofertę znajdziecie w tym linku. Nie chcę tu budować skomplikowanych konstrukcji, że Lidl jest mocniejszy w spożywce, choćby i noszącej znamiona luksusu, niż w winach. Nie, po prostu wina z tego koszyka znacznie mniej mnie zachwyciły niż na przykład lidlowe Barolo. A ich winną ofertę będę śledził choćby przy okazji wpadania do sklepu po orzeszki.

6 komentarzy:

Mariusz Boguszewski pisze...

A mi to sauvignon blanc smakowało, i to nawet bardzo. Piłem z przyjemnością :)

wildrose pisze...

Wiec w ktora strone sie kierowac jesli Lidl odstawiamy i nie wstepujemy? Po wino ma sie rozumiec?

Białe nad czerwonym pisze...

Absolutnie nie odstawiamy Lidla, po prostu te konkretne flaszki im średnio wyszły.

dotrzechdych.pl pisze...

@wildrose kierunków jest cała masa a i w lidlu są niezłe flaszki. A poza tym to co jednym pasuje innym mniej i na odwrót.
gabriel / http://dotrzechdych.pl

dotrzechdych.pl pisze...

A swoją drogą ten soligamar całkiem fajny

gabriel / http://dotrzechdych.pl

winopodlupa.pl pisze...

trochę się trafia dobrych win w niezłych cenach ;)nie należy Lidla omijać tylko wiedzie co wybrać. Wciąż czekam aż Lidl czy Biedronka będą miały wina na tym poziomie co np. w Niemczech Lidl czy Aldi.