Mam stracha przed kupowaniem win ze starymi jeszcze banderolami. Skoro nie sprzedało się przez lata, to znak, że wino hitem nie jest. Tym razem polecił mi je sprzedawca, któremu ufam i nie czuję się oszukany. Zresztą które czerwone wino z Doliny Loary jest bestsellerem? Niestety wciąż odkrywamy te jedne z ciekawszych win Francji. Mi tak posmakowały, że w prywatnym plebiscycie uznałem w zeszłym roku Loarę za mój region 2011. Tradycyjnie jedną z atrakcyjniejszych okazji zakupowych są wina z Saumur Champigny, jest spora szansa, że nie przepłacimy za nie. W tym przypadku jakoś wyjątkowo tanio jednak nie było, choć o drożyźnie też ciężko mówić.
Le Petit Saint Vincent okazał się dość dziwnym winem jak na cabernet franc. Jeśli miał kiedykolwiek pazur typowy dla odmiany, to z wiekiem zupełnie go stracił. Została piękna owocowość, delikatność, coś na kształt pluszowości. Niski alkohol - 12,5% był niski tylko z nazwy, już nie pierwszy raz się przekonałem, że stare wina szybciej mi idą do głowy. Najciekawsze jednak było w nim coś innego. Tego samego dnia paliłem pyszne cygaro ( nie robię tego tak często jak bym chciał; hojnemu darczyńcy serdecznie dziękuję! ). Ponieważ wciąż je czułem na ubraniu, myślałem, że przytłumi wszystkie aromaty wina. Tymczasem pięknie się skomponowało z liściastymi aromatami wydobywającymi się z wina. Tak przez przypadek wyszło zupełnie niegłupie połączenie.
Wino wypiłem przy okazji Winnych Wtorków. Niestety ta edycja nie okazała się sukcesem frekwencyjnym ponieważ winniwtorkowicze mają teraz co innego na głowie, o czym przekonacie się w jutrzejszych wpisach.
Czerwoną Loarę pili również:
Blurppp
To co pijemy
Pisane winem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz