środa, 17 października 2012

Vouvray Lieuidit Les Forses d'Hareng 2006

WYŚMIENITE, 49 PLN
Mam ostatnio pod górę z Winnymi Wtorkami. Pora choć trochę ruszyć się, bo jeszcze, nie daj Boże, zostanę karnie wywalony z tej fajnej inicjatywy. Tym razem tematem WW jest VOUVRAY. Wybrała je Ilona prowadząca bardzo dobrego bloga gdzieś w dalekim kraju. Widać, że Winne Wtorki robią się popularne. Chodzą słuchy, że wkrótce dołączą do nas Jancis Robinson i Andrew Jefford :)
Wróćmy jednak do Vouvray. Ta nadloarska apelacja jest przez nas ciut zapomniana, a wielka szkoda. Wybór win z Vouvray w większości sklepów, nie rzuca na kolana. W sumie trudno się dziwić. Wina kochane przez winopisarzy, ale niestety jeszcze nie poznane przez klientów. Na razie. Vouvray to prawdziwa WHITE POWER, czerwieni tu nie uświadczysz. Niby tylko biało, ale odcieni bieli jest więcej niż kolorów śniegu. Jest słodko, jest z bąblem, jest i wytrawnie. Wspólnym mianownikiem jest grono chenin blanc. Winiarze z RPA ( sorki za to white power ) mogą się uczyć od nadloarczyków co z chenin blanc można wyprawiać. Te z RPA bywają dobre, ale zazwyczaj są zwyczajnie nudne.
Mi trafiło się zupełnie nienudne Vouvray nazywane półwytrawnym, a ocierające się niemal o półsłodycz. Wino wypiłem z jeszcze mniej doświadczonymi ode mnie w winach kobietami - siostrą i siostrzenicą. Powiem krótko, były uwiedzione. Wino piliśmy jedząc gąskę. To jest generalnie taki trend, żeby dawać słodycze do dania głównego. Mnie to przekonuje średnio, ale w tym przypadku trafione w dychę. Wrzosowe, krzemowe, miodowe. Starsze niż ja, a wciąż żywe. Bombeczka. Chyba dam się przekonać do tych słodkości. Schabik z Maderą, Aszu z kaczką czy Marsala z kraszonymi ziemniakami, może być ciekawie.
Nie piłem Vouvray sam:
Ilona piła dyletancko
Kuba musiał się nabiegać
Jougleur składa poważne deklaracje
Blurppp pił totalną klasykę

2 komentarze:

Mateusz Papiernik pisze...

Ty pod górkę? To co ja mam powiedzieć? :)

Białe nad czerwonym pisze...

A w dodatku Twoje lenistwo trzeba przemnożyć przez dwa:)