Pokazywanie postów oznaczonych etykietą izrael. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą izrael. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 listopada 2011

Teperberg Silver Sangiovese 2009

FATALNE
Duża ciekawostka. Zmielone drewno, a może wręcz drzewo, rozpuszczone w winie. W życiu czegoś takiego nie piłem. Pozostaje tylko pytanie czy zrobił je jakiś niedouczony winiarz czy raczej szalony bednarz chcący zobaczyć jak drewno wpływa do butelki. Jestem pewien, że gdyby zalać winem drewniane stateczki umieszczane przez hobbystów w butelkach, to i tak równie silnych aromatów dębiny nie dałoby się osiągnąć. Nie pachnaiło absolutnie niczym innym, choć producent bredzi o aromatach kwiatowych, owocach leśnych i korzennych akcentach. Swoją drogą ten produkt może odnieść sukces rynkowy, wystarczy nieco zmienić jego pierwotne przeznaczenie n.p. na:

  • preparat służący do konserwacji podłóg wykonanych z drewna egzotycznego
  • substytut wiórów dębowych używanych przez niektórych winiarzy; trzy krople nadadzą winu krągłość na poziomie Crianzy
  • odświeżacz zapachowy do toalet o zapachu leśnym


Twarzą reklamową produktu mógłby zostać Pinokio albo Grzegorz Rasiak.

Kilka tygodni temu, przy okazji Winnych Wtorków, koledzy pili o wiele lepsze Sangiovese spoza Toskanii:
Viniculture
Winniczek
Środkowa półka
Sstarwines

piątek, 5 czerwca 2009

Galil Mountain Shiraz Cabernet 2006

WYŚMIENITE, 85 PLN
Jestem niepoprawnym filosemitą, co może wpływać na subiektywną ocenę wina z Izraela. Ono po prostu nie mogło być słabe. Ileż to juz mieszanek Caberneta z Shiraza napił się każdy z nas z najróżniejszych zakątków winiarskiego świata. Połączenie to spróbowano również przetestować na winnicach położonych w okolicy słynnych Wzgórz Golan.
Czym to wino koszerne różni się od innych i czemu jest lepsze?
Zacznijmy od tego, że jest to naprawdę mocne wino - 14,5%. To niesamowite jak bardzo brudzi zęby, kieliszek i nawet butelkę, aż można się przestraszyć.
Ponieważ spędziło rok w amerykańskiej beczce na pierwszy plan wysuwają się aromaty dębowe - tytoniu i dymu. Dymu było tak wiele jakby ktoś wysuszał winogrona nad góralskim ogniskiem:-) Poza tym jest bardzo silna śliwka z jeżyną. Natomiast zabrakło mi spodziewanych po Shirazie aromatów pieprzowych.
Całość sprawia wrażenie nieco przesadzone, wszystkiego wydaje się być za wiele i z tego powodu nie odważyłem się przyznać mu maksymalnej oceny. Ale bez wątpienia jest to kawał wina, które ciężko będzie pomylić z żadnym innym. Nie podejmuję się zestawić go z jakąkolwiek potrawą, myślę, że kazdy zestaw byłby zdominowany przez wino. Ponadto Galil Shiraz Cabernet ma w sobie coś z pawia, nie dał zaistnieć żadnemu z pozostałych ( również bardzo godnych win ) pitych tego wieczoru.

A co do poprzedniego postu, to spróbowałem wznieść toast truskawkami zmiksowanymi z winem musującym. Miał być ładny, patriotyczny kolor i świezy wiosenny smak. Smakowo wyszło... tak sobie, ale kolor, przyznacie śliczny.