Pokazywanie postów oznaczonych etykietą garganega. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą garganega. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 lipca 2013

Soave Vigne della Bra Filippi 2010

WYŚMIENITE+, 94 PLN
Zapomniałem strzelić mu zdjęcie indywidualne, bohater to ten pierwszy z lewej.

Oj zaczęły nam Soave w kosmos odlatywać. Mam wrażenie, że producenci tych win pozazdrościli sławy i pieniędzy swoim sąsiadom robiącym Valpolicellę i Amarone. Ambitni winiarze z Soave starają się udowodnić, że są w stanie zrobić coś więcej niż zalegające w dyskontach wina po 12 złotych. Jedne z prób są karykaturalne jak na przykład musująca wersja Recioto di Soave, inny, dość powszechny, kierunek to "napakowywanie" ciała do tych kruchych win. W innym kierunku poszła winnica Filippi. Zrobili wino, które zachowało klasyczną świeżość i lekkość, ale jest jakieś "bardziej". Dłuższe, elegantsze i całe mnóstwo się w nim dzieje. Podszedłem do niego na dwa razy. Najpierw poczułem właśnie to "napakowanie" jakimiś południowymi owocami, było dobrze, ale jak dla mnie za bogato. Po dwudziestu minutach wino odpuściło i okazało się niemal wyciśniętym zielonym jabłuszkiem. Niesamowicie pijalne, nie wiem czy piłem pyszniejsze Soave. Producent chwali się naturalnością swojego wina, nie jest ono stabilizowane ani filtrowane, tą szczerość daje się wyczuć. Ponadto wino dojrzewa na osadzie drożdżowym przez aż 20 miesięcy, co tłumaczy w pewnym stopniu korpulentniejszą nieco budowę. Grona pochodzą z oznaczonej działeczki widocznej w linku. Polecam to Soave ogromnie licząc na to, że, obok takich perełek, winiarze wciąż będą produkować "normalne" wina, do których jest bardziej przyzwyczajony nasz portfel.
Takim klasykiem apelacji jest Soave Castelcerino Filippi 2011 za 59 złotych. Dużo lżejsze, sporo kwaśniejsze, bardziej cytrusowe, wciąż trafia w punkt. Taki trochę wzorzec metra. Pić obowiązkowo!

Obu win spróbowałem przy okazji prezentacji win firmy Vini e Affini w restauracji Thai Thai.
A żeby za elegancko na blogu nie było, to następne będzie wino z Biedry:)

środa, 19 grudnia 2012

Soave Fontana Tenuta Sant Antonio 2011

WYŚMIENITE, 39 PLN
Do niewielu win mam tak osobisty stosunek jak do Soave. W czasach kiedy wino już piłem, a jeszcze nie było mnie na nie stać, jednym z nielicznych win klasy DOC pozostającym w zasięgu mojego portfela było Soave właśnie. Może jeszcze nie od producentów marzeń, ale jednak Soave. Przypatruję mu się zatem już od ponad 15 lat. Kiedyś kupując te wina mieliśmy pewność, że sięgamy po jedne z najlżejszych win białych, teraz na dwoje babka wróżyła. Nie ukrywam, że lubię lekkość i "przezroczystość" Soave, cięższe wersje mniej mnie pociągają. Soave z winnicy Sant Antonio należy do tych zdecydowanie pełniejszych. Zresztą dominujące aromaty brzoskwini i gruszki sugerują, że tak właśnie będzie. To zresztą kolejny przykład na to, że wszystkie wina z tej winnicy nabierają ciała. Od czasu gdy rządy w winnicy przejęła po ojcu czwórka braci wina stały się łatwiejsze ( często zbyt łatwe ) w odbiorze i zwracają się coraz bardziej ku masowemu odbiorcy. Może i należy nad tym faktem pokręcić nosem, ale nie przy tej konkretnej butelce, nie w tej konkretnej sytuacji. Przy naszej paskudnej pogodzie rzadko mamy okazję w pełni docenić wina leciuteńkie. Zazwyczaj, a zwłaszcza teraz, szukamy czegoś pełniejszego. I w tej sytuacji takie korpulentniejsze Soave sprawdza się wybornie. Największą zaletą Soave od Sant Antonio jest niewiarygodna pijalność. Tego wina nie da się spróbować i odpluć, butelka znika momentalnie. Jest niewiarygodnie smaczne, świetnie układa się w ustach, daje zwyczajnie wiele radości. Pomimo zimy warto pić tego białasa.
Tym razem to ja namówiłem koleżankę i kolegów na wino, oto co wypili:
Ilona spróbowała jednego z najbardziej prestiżowych Soave
Irek napisał sporo o historii tego wina, które przez długi czas miało popsutą opinię
Winniczek parował je z sandaczem
Kuba pił z Grimani Farinaldo
A Marcin wypił tyle butelek, że już go nie lubię

wtorek, 1 lutego 2011

Soave Classico Pieropan 2008

SMACZNE +, 59 PLN
Czasy gdy Soave było pogardzaną apelacją mamy na szczęście dawno za sobą. Obecnie region ten daje nam najczęściej przyjemnie lekkie, mineralne wina aspirujące do oddawania charakteru wulkanicznej ziemi, na której powstały. Jedną z najjaśniejszych gwiazd apelacji są wina z winnicy Pieropan. Krytycy się nad nimi rozpływają uważając za jedne z najlepszych w regionie. Spróbowałem więc i ja choć nie są to wina łatwo dostępne w Polsce. W pierwszej chwili wino wydaje się tym za co kochamy Soave - kwintesencją mineralności, nut jabłkowych i cytrusowych. Niestety, pijąc je dalej dochodzą do głosu coraz cięższe aromaty z brzoskwinią na czele. Wino robi się nudnawe i niczym specjalnym nie wyróżniające,owszem jest to wciąż dobre wino, ale bez nadmiernych zachwytów. Nie wiem czy mój lekki zawód był spowodowany nadmiernymi oczekiwaniami czy może faktem, że jest to najbardziej podstawowe wino od producenta. Tak czy inaczej należy się cieszyć, że wina od Pieropana pojawiają się nad Wisłą dając możliwość zweryfikowania osądów krytyków.

Soave jest ślicznym podwerońskim miasteczkiem z jednym z najlepszych punktów informacji turystycznej jaki widziałem. Soave nie jest jednak ósmym cudem świata, warto tu wpaść na dwie chwile, ale zostawać na całe życie to już raczej nie. Zupełnie jak z Soave Classico od Pieropana, wypiłem je z przyjemnością, może nawet kiedyś powtórzę, ale do moich ukochanych win go jednak nie zaliczę.

sobota, 27 marca 2010

Soave Sant'Antonio

WYŚMIENITE, 39 PLN
Soave cenimy za lekkość, mineralność, kwiatowość. Za pewne wycofanie się z wyścigu o najsolidniej zbudowane wino białe. I bardzo dobrze. Wina lekkie są nie tylko potrzebne, ale i wyśmienite. Gdyby porównywać z tym wzorcem Soave od Sant'Antonio, to nie przeszłoby ono próby ognia. Jest dziwacznie nieprzystające do lekkiego stylu podwerońskiego Soave. Pełne, solidne wino. Udało mu się połączyć aromaty kwiatowe z nutami owoców południowych. a także gruszek i dojrzałych jabłek. Wino zbyt poważne by je wypić niezobowiązująco i szybciutko przy barze. Pewnie na strukturę jakiś wpływ miał 5% dodatek Chardonnay. Wino aż się prosi by pić je stosunkowo ciepłym. Co ważne przed Wielkanocą świetnie poradziło sobie w towarzystwie jajek. Gdyby wszystkie Soave chciały pójść w tym kierunku zaprotestowałbym, ale jedno jako naprawdę pyszna ciekawostka jest OK. Zwłaszcza, że cena jest jak przy zwyczajnych Soave.

środa, 2 września 2009

Garganega Monte del Fra 2007

SMACZNE +, 39 PLN
Gdybym wypił tylko pierwszy kieliszek wino byłoby znacznie wyżej ocenione. Ale i tak zdecydowanie warto. Choć tak samo jak Soave jest zrobione ze szczepu Garganega, to różnią je miejsa narodzin oddalone od siebie o kilkadziesiąt kilometrów. I to się czuje. Na plus Soave przemawia jego niedosłowność, zniuansowanie. Wypita Garganega jest nieco cięższa, bardzo mięciutka. Ale najpiękniejsye w niej jest zapach idealnie dojrzałych melonów. Nie przejrzałych, co wyczuwa się nader często i nie zielonych jeszcze, ale takich idealnych.
Choć wino jest oficjalnie polecane do owoców morza, to nam ogromnie smakowało z makaronem w sosie z pleśniowego sera.
Niestety, po odstawieniu kolacji, Garganega wyraźnie osłabła i zrobiła się nieco zbyt agresywna. Pisząc te słowa mam wrażenie, ze mi trochę szkliwa zdarła. Morał z tego płynie jedyny możliwy: zachowajcie umiar pijąc to wino, jeden kieliszek wystarczy!

środa, 1 października 2008

Recioto di Soave Spumante Maximilian I


MIERNE, 11EURO

Prosty sposób na złupienie miłośników Recioto di Soave. Wiadomo, każdy będzie chciał spróbować swojego ulubionego wina w wersji z bąblem. O ile o cichym Recioto mogę się rozpływać z zachwytu ( może już wkrótce czegoś nowego spróbuję więc i opiszę ), o tyle Maximilana już więcej nie kupię. Smakuje jakby ktoś nie lubił wytrawnych musujących i w związku z tym dolał szklankę miodu na butelkę. Poza aromatami miodu ( skądinąd szlachetnymi ) nie wyczuwa się prawie nic. No może trochę wrzosu. Z finezji i złożoności Recioto została tylko nazwa. Wszystko zostawia wrażenia syropu. Chociaż może stanowić dobrą alternatywę na wizyty " u cioci ", i słodkie i musujące, powinno smakować. Mi nie.