Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gewurztraminer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gewurztraminer. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 lipca 2013

Gewurztraminer Kendermanns 2012

SMACZNE+, 25 PLN
Centrum Wina po ostatnich zmianach robi dziwne ruchy w swojej ofercie. Wyleciała świetna Kalifornia i Australia, Burgundia się kurczy, za to w witrynach straszy hipermarketowe Black Tower. Dziwna to polityka kiedy sklepy specjalistyczne ścigają się z Biedronkami. Czasem jednak można na tym skorzystać, na przykład kupując gewurztraminera z Palatynatu za niecałe 25 PLN. To nie jest wino, które zapamiętam na całe życie. Ale nie można mu też absolutnie niczego zarzucić. Bez wyczuwalnego cukru resztkowego, z kaczką weszło idealnie. Pachnie nienachalnie, ale elegancko. Bardzo smaczliwe.  W ciemno wyceniłbym je wyżej. Pije się je z niekłamaną przyjemnością, bardzo polecam. W tej cenie chyba nie znalazłem równie dobrego gewurza w dyskontach. Zatem nie bójmy się wchodzić do sklepów specjalistycznych.
Dopóki ich żabki i biedronki nie zjadły jeszcze...

niedziela, 4 grudnia 2011

Gewurztraminer Arthur Metz 2010

SMACZNE =
Gewurztraminer dla początkujących, idealny na pierwszy kontakt z tymi winami. Można się na nim uczyć książkowych cech szczepu. Pełen aromatów płatków róż, owoców liczi i może trochę przypraw. Ciężkawy i przysadzisty pomimo niskiego jak na tę odmianę alkoholu - 12,5%, kwasowość niziutka bliska półwytrawności. Uczciwie można polecić to wino wszystkim zaczynającym swoją winną przygodę. Jeśli jednak ktoś wypił w życiu więcej niż 20 butelek Gewurza, lepiej niech je omija, zawiedzie się. Próżno w nim szukać niuansów, wgryzania się w terroir czy stylu winiarza, o czym traktuje najnowszy numer Magazynu WINO.


Wino piłem dzięki uprzejmości Makro, w którym jest dostępne.

czwartek, 11 listopada 2010

Gęsina na Św. Marcina

Nawet gdyby zwyczaj jedzenia gęsiny na Św.Marcina był nowy i lansowany nieco na siłę, to i tak bym mu ochoczo przyklasnął. Jako odtrutkę na wszystkie plastikowe walentynki i halloweeny niemające najmniejszego przełożenia na naszą tradycję. Prawda jest jednak taka, że jedzenie gęsi na 11 listopada jest w Polsce obecne "od zawsze" i dopiero stosunkowo od niedawna zyskało również kontekst świętowania niepodległości. Gęsinę jadło się na Św. Marcina z dwóch dość praktycznych powodów. Po pierwsze była to ostatnia okazja do porządnego najedzenia się przed rozpoczynającym się wkrótce postem adwentowym. A po drugie gąski dorastały do odpowiedniego rozmiaru właśnie w tym czasie. Nie chcąc się więc skazywać na jedzenie gęsi mrożonych należy potraktować tę potrawę w kategoriach sezonowych. Jedzenie gęsi ma samiuteńkie plusy. Pierwszy i najważniejszy, to obłędny smak tego mięsa. Jest ciemne, pełne, treściwe, aromatyczne. Wbrew obiegowym opiniom gęsina zawiera niewiele tłuszczu, znacznie mniej niż na przykład cielęcina, o świnkach nawet nie wspominając. Ponadto tłuszcz wytopiony z gęsi jest i zdrowszy i smaczniejszy. Zjedzenie gęsi ważącej około 4 kg jest zbyt wielkim wyzwaniem dla jednej czy dwóch osób. Chcąc, nie chcąc musimy zaprosić rodzinę czy przyjaciół, co jest fajnym elementem tworzenia wspólnoty przy okazji jedzenia. Na naszej gęsinie poznał się świat, a zwłaszcza Niemcy. Wyczytałem, że eksportujemy 18-20 tys. ton, sami przy tym zjadając ledwie 700 ton gęsiny rocznie. Nie jest to pierwszy raz gdy o wysokiej jakości tego co polskie musimy przekonywać się dzięki obcokrajowcom. Dodatkowym plusem gęsiny jest jej uniwersalność w połączeniu z winami. Można do niej śmiało dawać aromatyczne, ciężkie białe wina takie jak Gewurztraminer czy beczkowe Chardonnay. Bardziej klasycznie będzie jednak postawić na stole Pinot Noira czy jakieś Nebbiolo. Wymarzyło mi się aby w Święto Niepodległości napić się Pinot Noira z Polski, ale w tym roku Jaworek wypuści swoje czerwone wina z 2009 z pewnym poślizgiem.
Moja gąska jest przyrządzona mało nowocześnie. Natarta czosnkiem, majerankiem, rozmarynem i solą. Nafaszerowana kwaśnymi jabłkami z suszonymi morelami i rodzynkami. Troszkę podlana Żubrówką w trakcie pieczenia. Podana z pieczonymi jabłkami i surówką z czerwonej kapusty. Zapewniam, że na żywo wyglądała znacznie smakowiciej niż na fotce z prawej. Oczywiście nie odpuściłbym sobie możliwości ćwiczeń warsztatowych p.t. "Jakie wino najlepiej pasuje do gęsi?". Podałem Pinot Noira z Palatynatu i alzackiego Gewuztraminera z niemałym cukrem resztkowym. Mi pasował bez porównania bardziej Pinot, ale Mama i Ciocia postawiły na Gewurza. Trochę tak wbrew nazwie blogu Białe nad czerwonym.
Zdaję sobie sprawę z tego, że tekst jest wrzucony trochę po czasie i nadaje się bardziej jako zachęta do jedzenia gęsi za rok. Z drugiej strony nie trzeba jeść gęsiny wyłącznie 11 XI. W celu wypromowania tego drobiu ruszyła świetna akcja GĘSINA NA TELEFON.  Można telefonicznie zamawiać gąskę, która będzie do odebrania podczas festynu w jednym z miast. W Warszawie na przykład taka akcja będzie przeprowadzana w Hali Mirowskiej 26 i 27 XI, więc jest jeszcze czas by zadzwonić. Dodam, że ceny są wyjątkowo atrakcyjne, bo 1 kg kosztuje 19 PLN.
Mam nadzieję, że za rok wszyscy w Święto Niepodległości usiądziemy przy stołach zastawionych gąskami i oczywiście Pinot Noirem:-)

niedziela, 9 maja 2010

Domaine Saint-Remy Gewurztraminer Selection de Grains Nobles 2005

WYŚMIENITE, OK. 140 PLN
Selection de Grains Nobles to prawdziwa arystokracja wśród win alzackich. Nic w tym zresztą dziwnego. Powstają one z mocno dojrzałych winogron, na dodatek pokrytych szlachetną pleśnią. Wszędzie na świecie takie wina są w cenie, czy to Sauternes czy Tokaj Aszu. I tu właśnie pojawia się mój dylemat. O ile Sauternów oraz Aszu trochę w życiu wypiłem to z SGN dooświadczenia mam ubogie, a mówiąc szczerze, to nie wiem czy je piłem kiedykolwiek. Siłą rzeczy porównuję więc wypite wino do trunków z zupełnie innych regionów, a nie do win robionych przez innych alzackich winiarzy. I przyznać trzeba, że na tle innych "zapleśniałych" win SGN wypada co najwyżej przyzwoicie. Fajne nuty wrzosów, miodu, dojrzałego jabłka i chyba gruszki. Co dziwne nie jest łatwo rozpoznać, że zrobiono je z Gewurza, dla jednych będzie to atut, dla innych mankament. Wino jest oczywiście przecudne, ciężko oderwać się od wąchania. Ale szczerze mówiąc przy takiej cenie należy się spodziewać większych fajerwerków. Za 140 PLN można kupić znacznie bardziej zniewalającego Tokaja Aszu i w tej sytuacji bym się chyba skłaniał ku winu Bratanków.

środa, 5 maja 2010

Domaine Saint-Remy Gewurztraminer Vieilles Vignes 2008

WYŚMIENITE-, 49 PLN
Ostatnio na moim blogu tylko kurz i pajęczyny. Pora to zmienić tym bardziej, że win pić wcale nie przestałem, wręcz przeciwnie. Dziś na warsztat wziąłem szczep, który nie zawodzi niemal nigdy. Może czasem, przy małym sercu winiarza, wyjść wino mierne, ale naprawdę słabe to rzadkość. Gewurztraminery, zwłaszcza w ich alzackiej odsłonie, oceniam zakładając, że solidną trójkę z plusem mają niejako z definicji. Zwykle jest to kombinacja aromatów liczi z płatkami róż, a wszystko okraszone sporą zawartością alkoholu i niemałym cukrem. Tymczasem w próbowanym przeze mnie ostatnio winie nie znalazłem ( a naprawdę szukałem ) nawet odrobinki liczi ( może zapomnieli dodać...). Za to nad wyraz solidnie zadbano o aromaty różane. Właściwie to wyglądało jakby ktoś zrobił wino nie z winogron, ale z owoców dzikiej róży. Niewykluczone, że walcząc z kryzysem wykorzystano krzewy róży rosnące na początku kazdego rzędu winorośli. Teoretycznie mają ostrzegać przed zblizającymi się choróbskami, ale w sumie to aż żal ich nie wykorzystać.
A tak na poważnie, to Gewurz ów jest winem przepięknie ułożonym, eleganckim, a zarazem łatwym w odbiorze. Nie ma nadmiernej ilości cukru ( dokładnie nie wiem ile, bo producent na swoim www się nie chwali ), jest tyle żeby w sam raz miło połaskotać podniebienie. Z pleśniakami łączy się bardzo pierwsza klasa. Po pierwszym kieliszku, a nawet butelce nie nudzi się nic a nic. Szczep raczej jesienny, ale w mokrym maju sprawdził się wybornie.

środa, 24 czerwca 2009

Gewurztraminer Cuvee Anne Laure 2006

WYŚMIENITE, 52 PLN
Gewurztraminer jest szczepem, który lubię i szanuję ogromnie. Aczkolwiek zrobione z niego wina pijam niezmiernie rzadko, bo tak ze dwa razy do roku. To znaczy tak mi się wydawało dopóki nie zacząłem przeglądać własnych, archiwalnych notek. Okazało się, że jestem istnym gewuztramineropijcą. Jak wytłumaczyć powodzenie tego szczepu? Może uniwersalnością? Pasuje wszak i do drobiu i do gęsich wątróbek ( wszyscy o tym piszą, ale czy ktoś jada?) i przede wszystkim do popularnej u nas kuchni azjatyckiej. Pijąc najbardziej klasycznego z klasycznych Gewurza z Alzacji możemy się spodziewać sporych ilości cukru resztkowego. Sprawia to, że poza wspomnianymi potrawami mozemy popijać wino bez dodatkowych połączeń kulinarnych, ot tak na przykład "do telewizora". Także idąc do kogoś pierwszy raz "w gości" i zabierając Gewurztraminera ryzykujemy chyba najmniej, smakować musi.
Opisywane dziś wino da się śmiało uznać za modelową interpretację tej odmiany. Obok, występujących chyba zawsze, aromatów liczi i płatków róży ( tu wyjątkowo subtelnych ) doszukamy się nut dojrzałej moreli, mango i czegoś co najchętniej bym nazwał słodką cytryną gdyby takowa występowała w przyrodzie. Wino bardzo pełne, ze zgrabnym ciałkiem. W ustach na długo zostaje jego pyszny smak. Może słodyczy mogłoby być nieco mniej.
Na moją entuzjastyczną ocenę mógł wpłynąć fakt, że spróbowałem go w niezwykle miłych okolicznościach przyrody, a także to, że napiłem się zaledwie troszkę i, jak to zwykle bywa, niezaspokojopny w pełni apetyt zaostrzył moje pragnienie.
Swoją drogą godny uwagi mógłby okazać się wpływ okoliczności w jakich pijemy wino na odczuwane przez pijącego doznania.

piątek, 12 czerwca 2009

Philippe Sohler Gewurztraminer 2006

SMACZNE
Kolejny sympatyczny alzacki Gewurztraminer. Tym razem pozostała w winie niewielka zawartość cukru. Dobra propozycja dla miłośników tego szczepu, którzy nie przepadają za nadmierną słodyczą w winie. W zapachu wyczuwało się oczywiście i owoce liczi i płatki róży, z tym, że te ostatnie to nawet bardziej pijąc wino. Ściślej był to aromat dżemu z płatków róży. Więcej nic nie wyniuchałem więc za tą jednotorowość ocena nienajwyższa. Ale mogłem się pomylić, bo spróbowałem jedynie porcji degustacyjnej ( przyjmuję antybiotyki ).
Chciałem jednak zwrócić Waszą uwagę na coś innego. Na kontretykiecie można znaleźć tzw. winogram. Z grubsza rzecz biorąc jest to przedstawienie graficzne kilku cech wina takich jak: kwasowość, taniczność, owocowość, długość i t.d. Winogram z osobistymi preferencjami można wykonać na stronach vinobilia.com Wystarczy odpowiedzieć na kilkanaście, czasem zaskakujących, pytań. Co do samej idei tak szczegółowego opisu wina na kontretykiecie to jestem w rozterce. Z jednej strony lubię gdy wino jest tajemnicą i takie rozłożenie go na czynniki pierwsze odbiera mi połowę frajdy. Ale rozumiem też, że czasem winogram może być sporym ułatwieniem zwłaszcza w sklepach samoobsługowych. Czas pokaże czy takie rozwiązanie się przyjmie. Z pewnością jest lepsze od straszącego tekstu wino gronowe, wytrawne.

wtorek, 17 marca 2009

Simonsig Gewurztraminer 2008

WYŚMIENITE, 55 PLN
Simonsig to jeden z lepiej rozpoznawalnych południowoafrykańskich producentów, znany również u nas. Miałem dziś okazję spróbować kilku ich win i największe wrażenie pozostawił po sobie Gewurztraminer. Simonsig szczyci się tym, że są pierwszą firmą, która zaczęła uprawiać Gewurza w Afryce, już w 1973 roku. I widać, że sporo się przez ten czas nauczyli. Jeśli można gdziekolwiek udanie podrobić poza Europą ten szczep, to im się właśnie udało. Kiedyś pisałem o chilijskim Gewurztraminerze od Conosura, wino choć poprawne to jednak bardzo jednotorowe. Tymczasem to z RPA było tak zniuansowane jak więcej niż dobra Alzacja. Oczywiście dominowały płatki róży i owoce liczi, ale znalazły się jeszcze eleganckie nutki miodowe, a nawet cytrynowe. Wino pochodzi z późnego zbioru więc i słodyczy jest w nim sporo. Niemniej przyjemna kwasowość wszystko równoważy czyniąc je idealnym winem na śniadanie.

sobota, 18 października 2008

Conosur Gewurztraminer 2007






SMACZNE- , 29PLN


Wino prostsze niż bardzo proste, co zresztą nie zawsze musi być wadą. Jeśli zapomnimy na chwilę o doskonałych alzackich bądź reńskich interpretacjach Gewuztraminera , to nawet będzie smakować. Nadmierna kwasowość, która już po pierwszym łyku zaczyna zdzierać szkliwo, nos natomiast bardzo słodki z przykrywającymi wszystko aromatami liczi. To zresztą moim zdaniem największa zaleta wina. Świetne dla osób uczących się zapachów, bo umówmy się, niewielu z nas je liczi na codzień. Swoją drogą do kupienia w moim osiedlowym sklepie za 4,70/puszka. Generalnie wino może dawać sporo radości, a za nieuderzanie po kieszeni nieco zawyżyłem ocenę.