sobota, 9 marca 2013

Dinozaury winnej blogosfery

Bogactwo nowopowstałych blogów cieszy, mnie również. Większość staram się śledzić. Jedne powierzchownie, inne z prawdziwą przyjemnością. Zauważyłem smutną regułę - im bardziej jakiś blog polubię, tym większa szansa, że wkrótce zakończy on swoją działalność. Dlatego nie będę pisał o moich ulubieńcach, którzy ( jeszcze? ) działają. Nastrój mam nostalgiczny więc przypomnę kilka świetnych miejsc, które były, ale się zmyły. Starszym może przypomną się młodsze czasy, a młodsi będą mogli sięgnąć po świetne wzorce. Warto zerknąć.

WINOBRANIE
Zamilkli ponad rok temu po pięciu latach pisania. Zawsze ciekawie, zawsze kompetentnie, zawsze z biglem. Powody swojego zamilknięcia wyjawili w ostatnim poście, który powinien nam wszystkim dać do myślenia. Najlepsze, niemal zawsze aluzyjne, tytuły postów. Choć rzadko się zdarzało pić nam te same wina, to zawsze czytałem z ogromną przyjemnością. Bardzo szkoda.


SOFANES - VITIS VINIFERA
Blog działał przez dwa lata. Dawka wiedzy tam zawarta jest imponująca. Co ciekawe Sofanes skupiał się raczej na Nowym Świecie. To był mój ulubiony blog, czekałem każdej notki.


W DZIKIE WINO ZAPLĄTANI
W sumie to właśnie od Marty się zaczęło. Bardzo lekkie pióro. Nie udawała, że pozjadała wszystkie rozumy świata. Spokojnie można się było rozwijać razem z Nią.

EWA RYBAK
Nie linkuję, bo pierwszy blog Ewy zniknął na dobre. Najpiękniejsza polszczyzna połączona z niebywałą lekkością i imponującą wiedzą. Jeden z pierwszych komentarzy na blogu miała ode mnie:)  Ewa okazała się tak dobra, że zaczęła pracować dla Magazynu WINO. I od tej chwili się skończyło niestety. To znaczy Ewa wciąż pisze, ale jedną - dwie notki miesięcznie - to zdecydowanie za mało jak na Jej talent. Ewo, do roboty!

IWINES
Kolejny dinozaur. Blog Maćka to były głównie notki degustacyjne win. Czasem, zwłaszcza pod koniec, wrzucał tematy ogólniejsze. Po przeprowadzce do Tajlandii zawiesił bloga winiarskiego na rzecz najlepszego bloga podróżniczego. Bardzo, bardzo polecam. Czytam go tak regularnie jak winiarskiego.

WINOGRANIE
Jak w tytule. Andrzej Daszkiewicz fantastycznie łączył wino z muzyką. Muzyką trochę ambitniejszą niż zespół Weekend. Blog zupełnie unikatowy. Doskonale się czytało i słuchało po północy

VINICULTURE
Maciek Gontarz czasem jeszcze coś wrzuci na bloga, ale to już raczej tak przez pomyłkę. Skupia swoje siły na Winicjatywie. Na Viniculture można było znaleźć, obok treści winiarskich, wiele treści z obrzeża naszej pasji, na przykład z pogranicza wina i marketingu. Wszystko podane bardzo atrakcyjnie graficznie.

WINOMANIA
Trochę strona, trochę blog. Sławomir Chrzczonowicz założył stronę chyba w 2005. Czyli nie jest nawet dinozaurem, ale wręcz ojcem dinozaurów. Obok aktualnych wpisów jest bardzo rozbudowana cała część encyklopedyczna. Lektura obowiązkowa. Podobnie zresztą jak obecne teksty Sławka publikowane na Winicjatywie. Powinno się je drukować i wczepiać do skoroszytu. Fantastyczne kompendium wiedzy.

4 SENSES
Pierwszy winiarski videoblog. Kompetencja, humor, luz i bardzo wysoki, zupełnie nieamatorski, poziom realizacji. Prowadzący go Jurek Kruk zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko.


Zdecydowaną większość blogów warto prześledzić od pierwszych wpisów. Dopiero wtedy wiadomo co autor miał na myśli.
Po co ja o tym wszystkim? Trochę z nadzieją, że część winopisarzy powróci do klawiatury - nie ma nic gorszego niż wychować sobie czytelnika, a potem go opuścić.  A trochę licząc na to, że współcześnie piszący nie pójdą ich śladem i nie zarzucą pisania o swoim hobby.

7 komentarzy:

Wojciech Bońkowski pisze...

Bardzo sympatyczny wpis. Łezka się w oku zakręciła… Dziękuję.

Białe nad czerwonym pisze...

@ Wojciech Ja szczerze mówiąc też się mocno wzruszyłem przeglądając stare wpisy. Zrób wszystko, żeby nie trafić na tę listę;)

Mateusz Papiernik pisze...

Podpisuję się pod apelem Piotra - nie znajdź się na tej liście, Wojtku! :)

Mnie również się łezka w oku zakręciła. Jestem związany z winem dużo krócej od Was obu, ale dostatecznie długo, że blogi z tego wpisu były moją codzienną lekturą.

Lekkiego, niemal codziennego, pióra Ewy też mi brakuje — to był chyba mój najpierwszy blog o winie jaki odwiedziłem, a potem śledziłem z ogromną uwagą. Również Ewa jako pierwsza skomentowała jedną z moich notek :)

Piotr Apostolidis pisze...

Świetny wpis Piotr. Pomyśleć, że kiedy Ty zaczynałeś blogować pisałeś o "skromnej ilości blogów". To już prawie 5 lat minęło i gdyby nie fakt, że dinozaury wyginęły Ciebie też spokojnie można by tak nazwać.

Białe nad czerwonym pisze...

@Mateusz Nic dodać, nic ująć.
@Piotr Jedyną nadzieją dla mnie jest to, że zniknęli Ci świetni. Ja przestanę blogować jak się w końcu nauczę. Zatem jesteście na mnie skazani:)

Ewa Rybak pisze...

Piotrze, podobny sentyment dopadł mnie w tym samym czasie. Miło czytać takie słowa.

Wszedłeś mi na ambicję: obiecuję poprawę i więcej notek. Piszę wprawdzie więcej niż pokazuję na blogu, ale do publikacji tych treści musiałabym chyba założyć osobny podblog ;)

Pozdrowienia i pisz, pisz, pisz!

Białe nad czerwonym pisze...

Ewo, czekamy zatem na Twój podblog. Możesz go nawet pisać pod pseudonimem. I tak Cię poznamy;)