czwartek, 17 marca 2011

Lenz Moser Beerenauslese 2007

WYŚMIENITE
Totalne zaskoczenie. W poprzednim poście wspomniałem, że ostatnio pite słodycze z Austrii zawiodły moje oczekiwania. Tymczasem to, po którym nie spodziewałem się najwyższych lotów okazało się najsmaczniejsze. Lenz Moser to wieloryb mający ileś różnych marek, kojarzy się dość supermarketowo. Te wina, których miałem okazję próbować były poprawne, ale do rzucania na kolana sporo im brakowało. Warte próbowania raczej tylko z powodu przystępnej ceny. Co do kosztów, to nie udało mi się dotrzeć ile u nas kosztuje opisywane wino, ale patrząc po stronach zagranicznych nie powinno to być więcej niż 50 PLN, a niewykluczone nawet, że sporo mniej. Za taką kwotę dostajemy wino niezwykle aromatyczne, wyczujemy brzoskwinię, skórkę pomarańczową, dojrzałe banany, jakieś inne trudniejsze do zidentyfikowania owoce egzotyczne, a także nuty miodu gryczanego. Mi najbardziej podobały się zgrabne proporcje pomiędzy słodyczą, a wyczuwalną kwasowością. Dzięki tej ostatniej BA zachowało sporo rześkości, nie nudziło się wcale. Na kontretykiecie wino opisano jako "płynne złoto", trochę w tym przesady, ale tylko trochę. Z pleśniakiem sprawdziło się bardzo pierwsza klasa.

4 komentarze:

TravelandCooking pisze...

Jestem twoim stałym gościem. Moja ulubiona tematyka.
Pozdrawiam

Białe nad czerwonym pisze...

Dzięki serdeczne. Ja do Was też zaglądam regularnie.

Anonimowy pisze...

Gdzie kupiłeś to wino?
Szukałem w Internecie i niestety nigdzie w Polsce nie mogę znaleźć =(

Białe nad czerwonym pisze...

@Anonimowy
Jest dostępne w ofercie firmy VOG Polska. www.vog.pl