środa, 24 czerwca 2009

Gewurztraminer Cuvee Anne Laure 2006

WYŚMIENITE, 52 PLN
Gewurztraminer jest szczepem, który lubię i szanuję ogromnie. Aczkolwiek zrobione z niego wina pijam niezmiernie rzadko, bo tak ze dwa razy do roku. To znaczy tak mi się wydawało dopóki nie zacząłem przeglądać własnych, archiwalnych notek. Okazało się, że jestem istnym gewuztramineropijcą. Jak wytłumaczyć powodzenie tego szczepu? Może uniwersalnością? Pasuje wszak i do drobiu i do gęsich wątróbek ( wszyscy o tym piszą, ale czy ktoś jada?) i przede wszystkim do popularnej u nas kuchni azjatyckiej. Pijąc najbardziej klasycznego z klasycznych Gewurza z Alzacji możemy się spodziewać sporych ilości cukru resztkowego. Sprawia to, że poza wspomnianymi potrawami mozemy popijać wino bez dodatkowych połączeń kulinarnych, ot tak na przykład "do telewizora". Także idąc do kogoś pierwszy raz "w gości" i zabierając Gewurztraminera ryzykujemy chyba najmniej, smakować musi.
Opisywane dziś wino da się śmiało uznać za modelową interpretację tej odmiany. Obok, występujących chyba zawsze, aromatów liczi i płatków róży ( tu wyjątkowo subtelnych ) doszukamy się nut dojrzałej moreli, mango i czegoś co najchętniej bym nazwał słodką cytryną gdyby takowa występowała w przyrodzie. Wino bardzo pełne, ze zgrabnym ciałkiem. W ustach na długo zostaje jego pyszny smak. Może słodyczy mogłoby być nieco mniej.
Na moją entuzjastyczną ocenę mógł wpłynąć fakt, że spróbowałem go w niezwykle miłych okolicznościach przyrody, a także to, że napiłem się zaledwie troszkę i, jak to zwykle bywa, niezaspokojopny w pełni apetyt zaostrzył moje pragnienie.
Swoją drogą godny uwagi mógłby okazać się wpływ okoliczności w jakich pijemy wino na odczuwane przez pijącego doznania.

2 komentarze:

Zbigniew pisze...

„Może uniwersalnością? Pasuje wszak i do drobiu i do gęsich wątróbek (wszyscy o tym piszą, ale czy ktoś jada?)”
Jadam, jadam. A jak jestem w Lorraine to jeszcze do tych wątróbek obowiązkowo konfitura z Mirabelek. Butelka albo dwie Gewurztraminer'a w rezerwie zawsze stoi.

Białe nad czerwonym pisze...

Chyba najbardziej zazdroszczę tej konfitury z mirabelek...