środa, 20 maja 2009

Piwo Tomkowe

WYŚMIENITE
Pojawiały się już na tym blogu różne różności, ale piwa jeszcze nie było. Co przecież jeszcze nie znaczy, że autor ma jakieś uprzedzenia do jasnego z pianką. Dobre piwo więcej niż lubię, tylko niestety niełatwo takowe kupić. Uważam, że pasteryzacja zabija smak piwa. Browarów warzących takie piwa jest niewiele ( albo nie mają siły przebicia ), a i sklepy nie garną się do sprzedaży piw z krótkim terminem ważności. Największym paradoksem jest to, że te najlepsze piwa kosztują najmniej, za śmieszne 2,50 PLN można znaleźć prawdziwe perełki. Jakimś rozwiązaniem są mini browary pojawiające się przy niektórych pubach. W takich warunkach piwa powstają dosłownie na naszych oczach. Słyszałem, że na taką działalność jest szansa dostać całkiem pokaźne dotacje unijne więc jest szansa, że takowych miejsc przybędzie.
I po tym nieco przydługim wstępie pora na tytułowego bohatera czyli na piwo od Tomka ( prawie szwagier ). Jestem zwolennikiem robienia najróżniejszych alkoholi na własne potrzeby w domowym zaciszu. Nie dość, że jest to niezła frajda, to jeszcze mamy okazję bardziej docenić tych, którzy robią to zawodowo.
Nie do końca wiem jak to konkretne piwo powstało, ale spróbuję ocenić efekt. Największe wrażenie robi piękna barwa starego bursztynu, jest jak na zdjęciu tylko z większym błyskiem. Silnie gazuje, prawie tak mocno jak Piwo Śląskie. Tak na oko ma pomiędzy 5-6 %, ale jest niezwykle ekstraktywne. Zapach z wyraźnie wyczuwalną maliną. Tak z grubsza to może przypominać piwo Palm, ale mogę być w błędzie, bo tego ostatniego nie piłem latami. Tomkowe ( niech to zostanie jako nazwa własna ) jest książkowym przykładem na to, że piwa niepasteryzowane trzeba pić najszybciej jak się da. Pite dwa tygodnie wcześniej było genialne, teraz powolutku opada. Wszyscy, którzy kilkanaście lat temu kupowali świeże Królewskie prosto z Browaru Warszawskiego, wiedzą jak ważna w piwie jest funkcja czasu.
Nie tylko z racji mojego radosnego podchmielenia polecam wszystkim podobne eksperymenty.

1 komentarz:

boba f. pisze...

hmm, to musial byc jakis bardzo lekki gatunek piwa, skoro tak znacznie zmienil sie smak. takie ipa, czyli sredniej ciezkosci, pijalne jest po 0,5-1 roku dojrzewania, a dobra forme utrzymuje przez dlugie miesiace, jak nie lata.