czwartek, 14 maja 2009

Wybory europejskie a wino

Zacznijmy od tego czy wszystko, również wybory polityczne, musi kojarzyć się z winem? Pewnie nie musi, ale ja mam trochę skrzywione ( zmącone? ) postrzeganie świata. Ponadto w czasie wyborów politycy nagle przypominają sobie o elektoracie i jest szansa, że nie zlekceważą naszych pytań. Wykorzystałem więc okazję i spytałem kilkudziesięciu kandydatów do Parlamentu Europejskiego o ich zdanie w pewnej kwestii.
Otóż w różnych państwach naszej Wspólnoty obowiązują różne regulacje dotyczące dopuszczalnej zawartości alkoholu podczas prowadzenia auta. Takie na przykład Słowacja czy Czechy są ultra restrykcyjne i nie dopuszczają jakiegokolwiek śladu alkoholu we krwi. U nas jak wiadomo norma wynosi 0,2 promila, w większości krajów jest to 0,5 promila, a w Wielkiej Brytanii nawet aż 0,8 promila. Wiem, że planowano ujednolicić przepisy, ale jak na razie wszystko skończyło się tylko na wskazówkach dla rządów narodowych, aby "normalni" kierowcy mogli jeździć z 0,5 promilem, zaś kierowcy autobusów, TIR-ów z 0,2 promila. I właśnie o stanowisko w sprawie owego ujednolicenia zapytałem naszych drogich kandydatów.
Najpierw mała uwaga natury ogólnej. Marni to kandydaci, którzy boją się kontaktu z własnymi wyborcami. Spróbujcie znaleźć adresy mailowe większości z nich, to prawdziwa droga przez mękę. Dla mnie brak łatwo dostępnego maila z klucza ich dyskwalifikuje. Pomimo trudności do kilkudziesięciu z mojego okręgu udało się wysłać stosowne zapytanie. Odpowiedziało raptem kilkunastu. Nawet nie mam większego żalu do tych, którzy nie odpisali, pytanie było z gatunku niewygodnych i mogło być prowokacją jakiegoś cwanego dziennikarza szukającego chwytliwego tematu w stylu "poseł Cymański chce więcej pić za kółkiem". Z tych, którzy zdecydowali się odpowiedzieć większość zachowała się asekuracyjnie czyli pisali jakie ważne jest bezpieczeństwo na drogach, że trzeba przejrzeć statystyki i t.p. Niemniej było kilka sensownych wypowiedzi wartych przytoczenia.
Niezawodny okazał się Piotr Gadzinowski zupełnie rozsądnie postulując wprowadzenie normy naszego niemieckiego sąsiada czyli 0,5 promila, ale biorąc pod uwagę naszą miłość do naginania przepisów skłaniałby się do brytyjskiego 0,8. Dodał też, że aby były wspólne normy alkoholowe również drogi muszą spełniać podobne standardy.
Zaimponował mi Artur Zawisza, człowiek zupełnie nie z mojej bajki, który nie chce, aby sprawy były regulowane na poziomie europejskim, bo wtedy, według Niego, skończy się na skrajnym wariancie czeskim. Według Zawiszy brytyjskie 0,8 promila jest pomysłem sensownym. I niech mi teraz ktoś powie, że politycy "radiomaryjni" nie znają prawdziwego życia i zabawy. Szacun!
Niemniej moją prywatną klasyfikację wygrał Bernard Margueritte startujący z list PSL. Po pierwsze odpisał najszybciej, bo już po godzinie. Po drugie bardzo merytorycznie wskazał propozycje Unii, o których wyżej napisałem ( 0,5 promila dla wszystkich i 0,2promila dla zawodowców ). Na dodatek przedstawił się jako miłośnik świetnych win Bandol, które są wytwarzane również przez Jego rodzinę.
Nie myślcie sobie, drodzy Czytelnicy, że jestem tak nierozsądny, aby odpowiedź na w sumie nienajważniejsze pytanie życia decydowała o moim głosie. Prawda jest taka, że i tak już dawno zdecydowałem się dać szansę PSL-owi, więc czemu nie Panu Bernardowi? Szkoda tylko, że tak ciężko będzie przebić się tej partii w okręgu warszawskim... Zobaczymy.

3 komentarze:

joo pisze...

A miało byś o winie!!!
Tak przy okazji po kolejnej wizycie w zaprzyjaźnionych Czechach stwierdzam że wina białe i na Morawach i w Czechach robią wspaniałe - Rulandske Suche na ten przykład.
Pozdrawiam:)

blaha pisze...

Naprawdę uważasz, że 0,8 to rozsądny próg w naszym kraju? Wtedy prawko zabieraliby od 1 promila, a to już całkiem sporo... W UK jest bardziej zdyscyplinowane społeczeństwo, u nas było by z dnia na dzień 100% więcej wypadków. Natomiast 0,4, może 0,5 jest propozycją sensowniejszą i ku tej bym się bardziej skłaniał...

Białe nad czerwonym pisze...

Ja nie pisałem, że 0,8 jest OK tylko chciałem ujednolicenia. Też uważam, że 0,5 to optimum. Sprawdzałem, że przy mojej wadze i wzroście po wypitej butelce! wina mógłbym prowadzić już po godzince i nie przekroczyć 0,8. To faktycznie robi się dużawo.