piątek, 26 marca 2010

Rubus

SMACZNE+
Kolejne, po Chaenomelesie, wino od Blahy. Twórca wina zaskoczył mnie po raz kolejny i obdarował za zupełną darmochę tą flaszeczką.
RUBUS jest winem nietypowym jak na domową produkcję. Przede wszystkim nie wyczułem w nim tej "domowości" win robionych przez babunię. Domyślam się, że nie było szaptalizowane, a jeśli juz to nie nadmiernie. Zawartość alkoholu raczej niska. Fantastyczne jest w nim to, że zostało przefermentowane do końca. Jedną z rzeczy, które mnie najbardziej rażą w winach domowych jest ich dosładzanie na siłę. W Rubusie tego nie spotkamy, jest normalnie wytrawne. Poza tym wino jest ujmująco czyste, klarowne, także nie perli się. Ponieważ powstało z malin i leśnych jeżyn łatwo domyślić się jakie aromaty będą w nim dominować. Nie wiem w jakich proporcjach mieszano owoce, ale malina jest wyraźnie schowana, na pierwszy plan wysuwa się jeżynka. Pachnie jednak nienachalnie, naturalnie elegancko. Oba te owocowe zapachy są częstymi gośćmi w "normalnych" winach gronowych, zatem wąchając Rubusa czułem się jak w domu. Inność wina rozpoczęła się dopiero w ustach. Pierwszy kieliszek nie smakował mi niemal wcale. Ale prawda jest taka, że nie umiałem wyzwolić się z porównywania do win gronowych. Ale jak się ułożyło na języku, jak już się z nim oswoiłem, było tylko lepiej. Delikatna krucha budowa plus silna owocowość. Dla mnie to jedna z przyjemniejszych kombinacji w winach czerwonych, zwłaszcza gdy za oknem robi się ciepło. Doskonałe gdy nie mamy ochoty zajadać steków. Pite w towarzystwie owoców doskonale dawało sobie radę. Jedyne czego mu ewidentnie brakuje to ciałko, ale w końcu winogrona muszą dawać jakąś przewagę:-)
Zaskakujące jest to, że Rubus jest o wiele lepszy i normalniejszy w smaku od licznych win polskich zrobionych z Ronda czy jeszcze bardziej wynalazkowych odmian.
Wielkie podziękowania dla Blahy za to wspaniałe doświadczenie!

2 komentarze:

blaha pisze...

Dzięki za ciepłe słowa! Nie lubię win słodkich ani półsłodkich, dlatego 90% mojej produkcji to ciecze wytrawne. Za rok nie powtórzę takiego połączenia- malina jest niezłym dodatkiem, ale trzeba łączyć ją z czymś innym, nie z tak bliską jak jeżyna kuzynką. Za mały kontrast... Przy okazji- jak wrażenia odnoście "drugiej butelki"? :)

Białe nad czerwonym pisze...

Śliwowicę otworzę w weekend, albo tuż po. I wtedy z pewnością też coś skrobnę. Planuję otworzyć też coś słabszego dla porównania.