Jest całkiem sporo mitów dotyczących wina. Jednym z moich najulubieńszych jest ochrona szampana i wina musującego przed rozgazowaniem przez włożenie do szyjki łyżeczki. Czytałem karkołomne uzasadnienia, że skoro łyżeczka jest zimna ( zawsze jest? ) to automatycznie chłodzi szyjkę i takie tam. Najzabawniejsza w tym micie jest jego powszechność i święta wiara zwolenników owej metody. Popularniejsze jest chyba tylko przekonanie, że wina różowe powstają z owoców dzikiej róży:-)
Przyznam, że cała blognotka jest tylko pretekstem do podziękowań dla Dobrawki. Wziąłem na Jej blogu udział w konkursie i dostałem taką śliczną łyżeczkę wystającą na zdjęciu z wina musującego. Jak widać jest to łyżeczka do latte bądź do konfitur, ale dzięki zawijasowi jaki ma pośrodku można ją oprzeć również o szyjkę butelki szampańskiej i pielęgnować mit.
piątek, 19 czerwca 2009
środa, 17 czerwca 2009
Pampas Merlot/Malbec Rose
Już parę razy udowadniałem tu, że fałszywy snobizm nie jest mi bliski. Oczywiście piękna butelka, dobry korek i cała otoczka sprawia mi wiele radości, ale na koniec i tak liczy się to co znajdzie się w kieliszku. Nie przeszkadzają mi więc tańsze sposoby konfekcjonowania win codziennych. Ale pomimo wcześniejszych uwag miałem sporego stracha kupując karton aż 3-litrowego wina. Kartonik ma kształt walizkopodobny z przyjemną ergonomiczną rączką aż zachęcającą do spacerku przed oczami spragnionych przechodniów:-) Później jest jeszcze wygodniej. Zamiast trudnego dla wielu odkorkowywania wystarczy wyjąć kurek, nacisnąć i wino płynie ciurkiem do kieliszka. Świetny system.
Powiem szczerze, nie jest to największe wino świata. Gdy poczęstowaliśmy nim Przyjaciół tak na początku spotkania, to nie zrobiło furory, trzeba było otworzyć szybko coś zdecydowanie lepszego. Niemniej później, gdy, wraz z wypijanymi winami, zmysły nieco się przytępiły, Pampas zaczął sprawować się nadzwyczaj dobrze. Wniosek z tego taki, że na imprezie studenckiej czy grillu nie przyniesie nam wstydu, wystarczy zainwestować w pierwszą butelkę. Zdaję sobie sprawę, że ocena MIERNE+ może niektórych zniechęcać, ale w kategorii cena/jakość jest wręcz fenomenalnie.
Pampas jest winem, jak na różowe, niebywale ciemnym, ocierającym się wręcz o czerwień. Aromaty niezwykle silne ( moim zdaniem zbyt silne ) z dominującymi nutami owoców kandyzowanych oraz wiśni. W ustach bardzo pełne, ciężkie z wyczuwalnym wyraźnie alkoholem. Krótkie niestety. Ale chociaż ma jakieś swoje minusy, to przecież rozchodzi się o to, żeby nam nie przesłoniły plusów:-)
piątek, 12 czerwca 2009
Philippe Sohler Gewurztraminer 2006
Kolejny sympatyczny alzacki Gewurztraminer. Tym razem pozostała w winie niewielka zawartość cukru. Dobra propozycja dla miłośników tego szczepu, którzy nie przepadają za nadmierną słodyczą w winie. W zapachu wyczuwało się oczywiście i owoce liczi i płatki róży, z tym, że te ostatnie to nawet bardziej pijąc wino. Ściślej był to aromat dżemu z płatków róży. Więcej nic nie wyniuchałem więc za tą jednotorowość ocena nienajwyższa. Ale mogłem się pomylić, bo spróbowałem jedynie porcji degustacyjnej ( przyjmuję antybiotyki ).
Chciałem jednak zwrócić Waszą uwagę na coś innego. Na kontretykiecie można znaleźć tzw. winogram. Z grubsza rzecz biorąc jest to przedstawienie graficzne kilku cech wina takich jak: kwasowość, taniczność, owocowość, długość i t.d. Winogram z osobistymi preferencjami można wykonać na stronach vinobilia.com Wystarczy odpowi
Etykiety:
alzacja,
gewurztraminer,
smaczne
poniedziałek, 8 czerwca 2009
Vino criminale
MIERNA, 32 PLNKsiążka Michaela Bocklera ma z założenia łączyć intrygę typowo kryminalną z opowieścią o winnicach i kulinariach Włoch. Pomysł sam w sobie dość interesujący, ale realizacja już znacznie mniej. Jest tu poupychanych zdecydowanie za dużo informacji o winach, sprawiających wrażenie jakby były wlepione z jakiejś innej książki. Jest tego tak wiele, że czytelnik jeszcze nie będący pasjonatem win niecierpliwie przekartkuje strony. Osoba zaś bardziej wyrobiona dostrzeże masę uproszczeń i niestety również błędów merytorycznych. Ale uogólnień nie dało się uniknąć skoro autor zdecydował się "ciągnąć" swoich bohaterów przez całą północną i środkową Italię. Pewnie większe zainteresowanie tematyką winną mogłoby stanowić wplecenie tylko jednego "branżowego" wątku i skupienie się na nim.
Oczywiście rozumiem, że intencją autora było spłodzenie mocno sformatowanej książki przeznaczonej dla pasjonatów kryminałów popijających wino. Ta grupa nie mogła po książkę nie sięgnąć.
Jeszcze pół słowa o intrydze kryminalnej. Na ostatnich stronach dowiemy się, że mordercą jest... nie, nie, aż tak wredny nie będę. Niemniej rozszyfrowanie zagadki jest naprawdę łatwe.
Należy jeszcze dodać, że Michael Bockler napisał bardzo obszerny suplement do książki. Opisuje w nim z grubsza regiony winiarskie, wybranych producentów, konkretne wina i sporo restauracji i hoteli. Ten pomysł, z racji jego pobieżnego charakteru, również oceniam niziutko. Podobało mi się natomiast ogromnie dodanie dokładnych przepisów kulinarnych na dania jedzone przez bohaterów książki.
piątek, 5 czerwca 2009
Galil Mountain Shiraz Cabernet 2006
Jestem niepoprawnym filosemitą, co może wpływać na subiektywną ocenę wina z Izraela. Ono po prostu nie mogło być słabe. Ileż to juz mieszanek Caberneta z Shiraza napił się każdy z nas z najróżniejszych zakątków winiarskiego świata. Połączenie to spróbowano również przetestować na winnicach położonych w okolicy słynnych Wzgórz Golan.
Czym to wino koszerne różni się od innych i czemu jest lepsze?
Zacznijmy od tego, że jest to naprawdę mocne wino - 14,5%. To niesamowite jak bardzo brudzi zęby, kieliszek i nawet butelkę, aż można się przestraszyć.
Ponieważ spędziło rok w amerykańskiej beczce na pierwszy plan wysuwają się aromaty dębowe - tytoniu i dymu. Dymu było tak wiele jakby ktoś wysuszał winogrona nad góralskim ogniskiem:-) Poza tym jest bardzo silna śliwka z jeżyną. Natomiast zabrakło mi spodziewanych po Shirazie aromatów pieprzowych.
Całość sprawia wrażenie nieco przesadzone, wszystkiego wydaje się być za wiele i z tego powodu nie odważyłem się przyznać mu maksymalnej oceny. Ale bez wątpienia jest to kawał wina, które ciężko będzie pomylić z żadnym innym. Nie podejmuję się zestawić go z jakąkolwiek potrawą, myślę, że kazdy zestaw byłby zdominowany przez wino. Ponadto Galil Shiraz Cabernet ma w sobie coś z pawia, nie dał zaistnieć żadnemu z pozostałych ( również bardzo godnych win ) pitych tego wieczoru.
A co do poprzedniego postu, to spróbowałem wznieść toast truskawkami zmiksowanymi z winem musującym. Miał być ładny, patriotyczny kolor i świezy wiosenny smak. Smakowo wyszło... tak sobie, ale kolor, przyznacie śliczny.
Etykiety:
Cabernet Sauvignon,
izrael,
shiraz,
Wyśmienite
wtorek, 2 czerwca 2009
Toast za wolność czyli 20 lat minęło

Już za dwa dni obchodzimy 20-tą rocznicę pierwszych prawie wolnych wyborów 4 czerwca 1989r. Dla mojego pokolenia trzydziestoparolatków była to data zupełnie wyjątkowa. W końcu udało się wtedy osiągnąć coś niebywałego, i to w skali światowej, na dodatek na drodze pokojowej. Zdecydowanie jest co czcić, jest co świętować. Pomysły na fetowanie tego dnia są najróżniejsze. Można ubrać się na białoczerwono lub chociaż wpiąć stosowną wstążkę w klapę, można przygotować kolację w kolorach narodowych. A można też podchwycić ułański pomysł Marcina Polaka z Łodzi i zapuścić wąsy a la Wałęsa, co sam uczyniłem :-)
Jednakże mi najbliższa jest inicjatywa Piotra Pacewicza i Piotra Najsztuba - TOAST ZA WOLNOŚĆ. Panowie Piotrowie słusznie uznali, że gdy ktoś, jak nasza Wolność, ma urodziny, to wznosi się toast i śpiewa radosne piosenki. Proponują abyśmy wszyscy między 20.00 a 20.20 wychylili kieliszek czegoś pysznego i zaśpiewali. Więcej o tym pomyśle można znaleźć tutaj.
Myślę, że ten zamysł spodoba się każdemu. U mnie w każdym razie o 20.00 wystrzelą radosne bąbelki do czego i Was Drodzy Czytelnicy zachęcam.
Jednakże mi najbliższa jest inicjatywa Piotra Pacewicza i Piotra Najsztuba - TOAST ZA WOLNOŚĆ. Panowie Piotrowie słusznie uznali, że gdy ktoś, jak nasza Wolność, ma urodziny, to wznosi się toast i śpiewa radosne piosenki. Proponują abyśmy wszyscy między 20.00 a 20.20 wychylili kieliszek czegoś pysznego i zaśpiewali. Więcej o tym pomyśle można znaleźć tutaj.
Myślę, że ten zamysł spodoba się każdemu. U mnie w każdym razie o 20.00 wystrzelą radosne bąbelki do czego i Was Drodzy Czytelnicy zachęcam.

Etykiety:
Inne
poniedziałek, 1 czerwca 2009
Trivento Golden Reserve Malbec 2006
WYŚMIENITE, 70 PLNChyba jeden z przyzwoitszych Malbeków, z którymi miałem do czynienia. Ale to głównie dlatego, że Malbeca pijam rzadko więc i skala porównacza jest raczej skromna. Trivento G.R. jest o dwa nieba cięższe od tradycyjnie owocowych argentyńskich win z tego szczepu. Myślę, że dość łatwo można się oszukać i wziąć je za coś innego. Silnie, moze zbyt silnie, garbnikowe, ściąga tak, że bez wołowiny ani rusz. Dojrzewało przez rok w beczce i to się czuje - pełno wanilii, dymu, a także kawy. W porównaniu z innymi winami tego producenta sprawia przede wszystkim wrażenie bardziej skoncentrowanego, jakby jakiegoś zagęszczacza dosypali. Z pewnością wypiłem je zbyt młode, z czasem będzie tylko zyskiwać.
Etykiety:
argentyna,
malbec,
mendoza,
Wyśmienite
Subskrybuj:
Posty (Atom)
